Z Lech do Zürs

Lech, 01/04/2011

Poranna próba: baterie załadowane, przekręcam pokrętło, nic. Pentax jest martwy. Z dzisiejszego dnia nie będzie już zdjęć. Szkoda, bo akurat pakujemy się do samochodu, przez przełęcz Arlberg jedziemy do Stuben, aby tam skręcić z kolei na przełęcz Flexen (1773 m.n.p.m.). Za nią znajdują się źródła jednego z dopływów Dunaju, rzeki Lech, a w wąskiej dolinie położone są ośrodki narciarskie Lech i Zürs.

Droga na Flexenpass wije się w górę w wydrążonym w skale tunelu. Mamy wrażenie, że to nie trasa komunikacyjna, ale korytarz jakiegoś starego zamczyska. Ta droga została otwarta w 1909 roku, a dopiero od 1936 roku czynna jest także zimą.

Mijamy Zürs, które z racji wysokości pokryte jest jeszcze całe śniegiem, i po kilku kilometrach docieramy do Lech. Tu dolina jest znacznie szersza, a zbocza po zachodniej stronie łagodne. Wokół centralnie położonego kościoła pobudowane zostały eleganckie hotele i pensjonaty. Wszystkie w stylu górskim, z zachowaniem właściwych proporcji. Lech to ładne alpejskie miasteczko. O ile Sankt Anton zatraciło już walor ekskluzywności i jest nadmiernie rozbudowanym, zalanym tłumem Anglików i Flamandów kurortem, o tyle Lech wydaje się pozostawać ostoją stonowanego luksusu.

Dziś kolejny dzień słonecznej pogody, ale w nocy nad Arlbergiem przeszedł front niżowy i solidnie popadało. Skutki tego są mocno odczuwalne. W górnych partiach śnieg jest kopny, bo ratraki pracowały wieczorem i nie ubiły tego, co spadło później. Potem wjeżdża się w strefę, gdzie śnieg jest tępy i trudno wręcz jechać w dół. Im niżej tym śnieg staje się coraz bardziej ciężki, nasączony hektolitrami wody. Na łagodnych trasach Lech mogliśmy mieć relaksującą zabawę, tymczasem trzeba wkładać wiele wysiłku w slalom po śnieżnej brei. Ratunku szukamy w wyjeździe kolejką linową na Rütikopf, którego skaliste turnie piętrzą się po drugiej stronie doliny.

Tu czeka nas niespodzianka: z Rütikopf nie ma żadnej trasy zjazdowej do Lech. Jedyne dwie istniejące prowadzą w kierunku położonego wyżej w dolinie Zürs. To fragment Weisse Ring, systemu tras zjazdowych i wyciągów tworzących 22.kilometrową pętlę. Po jednej stronie doliny można przejechać z Lech do Zürs, po drugiej w odwrotnym kierunku. Ruszamy więc w dół, choć do Zürs planowaliśmy przyjechać specjalnie dopiero jutro.

Trasy w Zürs robią się po czternastej niemal zupełnie puste. My jeszcze trzy razy kolejką linową na Trittkopf i też pasujemy. Do Lech wracamy skibusem. Zaliczenie drugiej połowy Weisse Ring zostawiamy na inną okazję.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014