Plaza de Mayo

01/02/2014

W trakcie naszej wizyty w Casa Rosada pogoda wyraźnie się poprawiła – przestało padać, momentami słońce zdradza nawet ochotę na przebicie się przez chmury. Możemy spacerem przejść przez Plaza de Mayo do Avenida de Mayo, żeby w którejś z pizzerii zjeść lunch (pizza i lody to jedna z wizytówek Buenos Aires – dziedzictwo masowej włoskiej imigracji).

Plaza de Mayo (plac Majowy). Nazwa upamiętnia wypadki mające miejsce w dniach 18-25 maja 1810 roku, którym nadano później miano Rewolucji Majowej (Revolución de Mayo). W ich wyniku pozbawiono władzy wicekróla, co było pierwszym krokiem do powstania niepodległego argentyńskiego państwa. Nie odbyło się to w wyniku krwawych utarczek, jak mogłaby sugerować nazwa, ale gorących dysput toczonych w gronie światłych obywateli hiszpańskiej kolonii. Asumpt dało przywiezienie przez brytyjski statek wiadomości o upadku Junta Suprema Central, organu sprawującego władzę w Hiszpanii i koloniach w imieniu nieobecnego króla (przetrzymywanego przez Bonapartego). Junta Suprema Central dokonała żywota w wyniku militarnej klęski w wojnie z napoleońską Francją, a mianowany przez nią wicekról Río de la Plata stracił mandat do rządzenia. Takie przynajmniej było zdanie tych, którzy dążyli do rozluźnienia więzi kolonii z macierzą. Ich wola zwyciężyła – 25 maja powołano samodzielnie komitet rządowy (Primera Junta) dla prowincji Río de la Plata.

Agnieszkę interesuje jednak inna historia związana z Plaza de Mayo. W opowiadaniu argentyńskiego pisarza Ricardo Piglia zatytułowanym „Desagravio” („Zadośćuczynienie”) natrafiła na scenę lotniczego bombardowania placu. Czy argentyńskie samoloty mogły dokonać nalotu na własną stolicę, powodując śmierć wielu cywilów? Rzecz wydaje się niedorzeczna. To jednak nie fantazja autora. Historia wydarzyła się naprawdę, o czym przypomina mosiężna tablica wmurowana w ścianę Casa Rosada: „Pamięci 300 cywilów poległych w wyniku bombardowania Plaza de Mayo w dniu 16 czerwca 1955 roku i wszystkich argentyńskich ofiar przemocy politycznej w drugiej połowie wieku. Żeby nigdy więcej nietolerancja nie dzieliła Argentyńczyków (1999)”.  Nalot został przeprowadzony przez 34 samoloty marynarki wojennej, a celem akcji było obalenie prezydenta Juana Perón.

Rządy Perona przy wszystkich swoich szczytnych hasłach doprowadziły do ogromnych napięć wewnątrz argentyńskiego społeczeństwa. On sam zresztą, mając silny demokratyczny mandat, uciekał się do metod rządzenia z demokracją nie mających nic wspólnego. Represje dotykały zarówno przeciwników, jak i oponentów we własnym obozie politycznym. Armia też była podzielona, a tajemnicą poliszynela było istnienie grup spiskowych wśród kadry oficerskiej. Szczególną niechęcią Perón darzony był w marynarce wojennej. Jej dowódcy zdecydowali się na przeprowadzenie zamachu stanu w dniu 16 czerwca 1955 roku. Nalot miał na celu pozbawienie strony rządowej chęci oporu, ułatwiając desantowi piechoty morskiej opanowanie siedziby prezydenta i jego wyeliminowanie. Perón został jednak ostrzeżony i zdążył przenieść się do pobliskiego ministerstwa wojny. Zrzucenie bomb i ostrzelanie z broni pokładowej Casa Rosada i sąsiedztwa gmachu nie doprowadziło do paraliżu władzy, zginęło za to lub odniosło obrażenia wielu przypadkowych przechodniów. Atak z ziemi też się nie powiódł, rebelianci zostali odepchnięci i otoczeni w gmachu ministerstwa marynarki przez wojska wierne prezydentowi. Po kilku godzinach było już jasne, że pucz zakończy się niepowodzeniem (rządy Juana Perón przetrwały jednak tylko trzy miesiące więcej, zakończyła je kolejna rebelia wojskowa, dymisja prezydenta i jego wyjazd z kraju).

Wokół placu stoi wiele historycznych budynków – pierwotna siedziba władz miasta (Cabildo) i obecna (Palacio Municipal), katedra katolicka (Catedra Metropolitana) z neoklasyczną fasadą dodaną w I połowie XIX wieku (przez co wygląda jak rzymska świątynia z portykiem, dwunastoma kolumnami i trójkątnym frontonem), Banco Nación – niegdyś pierwsza siedziba Teatro Colón. W południowo-wschodnim narożniku ulokował się modernistyczny gmach Palacio de Hacienda, stanowiący siedzibę ministerstwa ekonomii i finansów publicznych. Moje rozbawienie budzi wywieszony na nim baner „E2 = Economía x Estado”. Związek gospodarki i państwa ma dawać podwójną moc działania? Widać, że pod rządami pani Kirchner peronistowska ideologia ma się dobrze.

Czytaj dalej

Copyright © 2014