Vos sos

11/02/2014

Hiszpańskiego zaczęliśmy uczyć się z Agnieszką z myślą, że kiedyś pojedziemy odwiedzić rodzinę w Argentynie. Od naszej pierwszej lekcji minęło pięć i pół roku. W takim czasie można by osiągnąć poziom wysoce zaawansowany, gdyby studiować regularnie z zajęciami przynajmniej dwa razy w tygodniu. Praca i rodzinne obowiązki nie pozwoliły na taką intensywność. Czujemy się jednak w hiszpańskim na tyle pewnie, że nie musimy posiłkować się w komunikacji choćby angielskim.

Hiszpański w Argentynie (tu mówią nań nie español, lecz castellano, kastylijski, co historycznie jest w sumie bardziej prawidłowe) ma pewne cechy różniące go od oryginalnej iberyjskiej wersji, ale dość szybko można zaadoptować się do tych odmienności. Wynikają one  z zachowania pewnych elementów gramatyki z czasów kolonialnych oraz przekształceń, jakie dokonały się pod wpływem ojczystych języków emigrantów, a więc głównie włoskiego. To, co najbardziej uderza przybysza z Europy, to zupełnie inna wymowa „ll” i „y”, zamiast „j” usłyszeć można dźwięk podobny do „szi”. Zatem gdy ktoś przedstawia się i mówi „yo me llamo …” (nazywam się…), usłyszymy „szio me sziamo”. Trzeba przestawić się na taki odbiór, żeby zrozumieć, że „plaszia” to playa (plaża), a „kaszie” to calle (ulica). Miękka wymowa tych spółgłosek sprawia, że argentyński hiszpański brzmi lżej, przyjemniej dla ucha (ale uwaga, tak nie mówi się w całej Argentynie, na przykład w Puerto Iguazú obowiązuje wersja z „j”).

Druga charakterystyczna różnica to stosowanie zaimka vos zamiast tú (ty) i inna odmiana czasowników w czasie teraźniejszym w tej osobie. W zasadzie jest ona znacznie prostsza niż w iberyjskiej wersji – w miejsce ostatniej litery r w bezokoliczniku wstawia się s i dodaje akcent na ostatniej sylabie. Zatem „ty mieszkasz w Polsce” to „vos vivís en Polonia” (w Hiszpanii napisaliby „tú vives en Polonia”), a „ty mówisz po polsku” to „vos hablás polaco” („tú hablas polaco”). Jedynym wyjątkiem od reguły jest odmiana czasownika ser (być). Prawidłowa forma dla vos to sos, tak więc „ty jesteś z Argentyny” to „vos sos de Argentina” (a nie „tú eres de Argentina”). Na szczęście nie ma potrzeby szybkiej nauki takiej odmiany. Możemy spokojnie posługiwać się wersją europejską i będziemy zrozumiani.

Ciekawe jest też, że nie stosuje się zwrotów w drugiej osobie liczby mnogiej. Zamiast tego używa się formy, która w Hiszpanii przewidziana jest dla zwrotów grzecznościowych: ustedes (państwo) + czasownik w trzeciej osobie liczby mnogiej, czyli np. „ustedes hablan polaco” – „państwo mówią po polsku”, a nie „vosotros habláis polaco” – „wy mówicie po polsku”. Na początku nie byłem tego świadomy i nawet zastanawiałem się, dlaczego Mario i Laura zwracają się do nas per państwo, skoro jesteśmy rodziną. Dopiero później to sobie z nimi wytłumaczyliśmy.

Argentyńczycy nazywają niektóre rzeczy inaczej niż Hiszpanie. Na przykład truskawka to frutilla („frutiszia”), a nie fresa (mogła się o tym przekonać Agnieszka, zamawiając w Buenos Aires lody o smaku truskawkowym), basen to pileta, a nie piscina, na autobus mówi się colectivo, micro lub ómnibus (w Hiszpanii autobús), a na komputer computadora (ordenador). Ziemniak to papa, a nie patata, z kolei walizka to valija, a nie maleta.

Czytaj dalej

Copyright © 2014