Bruksela, miasto w Belgii

To zaskakujące, że przy swoim ogromnym międzynarodowym znaczeniu jako siedziba władz nie tylko Unii Europejskiej, ale i Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), Bruksela jest miastem kameralnym. Mieszkaliśmy w dzielnicy Anderlecht w pobliżu dworca kolejowego Bruxelles-Midi/Brussel-Zuid (Bruksela Południowa). Do ścisłego centrum historycznego, Grand Place/Grote Markt, można było dojść w dwadzieścia minut. Stąd do pałacu królewskiego i królewskich galerii sztuki spacer zabrałby piętnaście minut, a za kolejny kwadrans można by już być pod Parlamentem Europejskim. Wytrwały piechur mógłby dotrzeć do wszystkich najbardziej popularnych wśród turystów miejsc bez uciekania się do korzystania z komunikacji miejskiej (z wyjątkiem Atomium, które zbudowane jest na przedmieściach).

Ze starej Brukseli niewiele zostało. Miasto zostało doszczętnie zniszczone w 1695 roku na skutek artyleryjskiego ostrzału przeprowadzonego przez wojska francuskie i wywołanego nim pożaru. Gotycki ratusz został podniesiony z ruin, a kamienice otaczające główny plac miasta, Grand Place/Grote Markt, wybudowano na nowo, zadbawszy o harmonię fasad. Dziś to miejsce, wpisane na listę UNESCO, wygląda jak kunsztownie udekorowana bombonierka. Całe otoczenie to są już jednak budynki z XIX i XX wieku. Stojący powyżej na wzgórzu pałac Coudenburg, stanowiący siedzibę władców Brabancji, później całych Niderlandów, a w końcu Niderlandów Południowych, spłonął całkowicie w 1731 roku, a jego pozostałości wyburzono. Dziś w tym miejscu znajdują się między innymi plac Royale/Koningsplein i Królewskie Muzea Sztuk Pięknych.

Jeżeli chodzi o królewskie galerie, wybraliśmy do zwiedzenia Muzeum Starych Mistrzów, prezentujące obrazy z wieków od XV do XVIII, czyli z okresu, kiedy niderlandzcy artyści nadawali kierunek sztuce, a godnych rywali mogli znaleźć jedynie w Italii. Rogier van der Weyden, Petrus Christus, Dirk Bouts, Hans Memling, Hieronymus Bosch, Gerard David, Pieter Breugel starszy i młodszy, Quentin Metsys, Peter Paul Rubens, Anthony van Dyck, Rembrandt Hermenszoon van Rijn. Trzon tej bogatej kolekcji stanowią dzieła zarekwirowane (głównie z instytucji kościelnych) po wkroczeniu Francuzów do Niderlandów i udostępnione publiczności w 1801 roku.

Bruksela nie jest nazbyt zielonym miastem. Z nielicznych parków najciekawszy jest Parc du Cinquantenaire/Jubelpark, założony w 1880 roku w miejscu terenów wojskowych z myślą o organizacji wystawy upamiętniającej pięćdziesięciolecie niepodległego państwa belgijskiego. Park ma klasyczny, symetryczny układ, a jego dominantą jest łuk triumfalny z 1905 roku. Parc du Cinquantenaire/Jubelpark leży w osi Rue de la Loi/Wetstraat, szerokiej ulicy prowadzącej z centrum w kierunku wschodnim, przy której mieszczą się niemal wszystkie najważniejsze instytucje polityczne Brukseli – siedziby rządu i parlamentu federalnego Belgii, Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej. Tereny parkowe stanowią domknięcie europejskiego dystryktu.

Symbolem nowoczesnej Brukseli jest Atomium, wysoka na 102 metry konstrukcja, zbudowana z dziewięciu połączonych ze sobą kul o średnicy 18 metrów każda, stanowiąca model kryształu żelaza powiększonego 165 miliardów razy. Ta oryginalna budowla została wzniesiona na Światową Wystawę EXPO w 1958 roku w Heysel/Heizel w północnej części Brukseli (niedaleko znajduje się królewska rezydencja w Laeken, gdzie król faktycznie mieszka – pałac w centrum miasta jest tylko jego oficjalną siedzibą). Miałem wątpliwości co do atrakcyjności wizyty w tym miejscu, ale Agnieszka była zdecydowanie za. Wstęp jest drogi (11 euro od osoby dorosłej), ale mimo wszystko było warto. Najpierw wyjeżdża się szybkobieżną windą do najwyżej położonej kuli, gdzie urządzony jest punkt widokowy. W oddali widać centrum miasta (szkoda że nie bliżej). W bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się największy stadion sportowy Belgii. Powszechnie znany jest z tragedii, jaka się tu wydarzyła w 1985 roku, kiedy 39 osób zginęło w wyniku starć między kibicami FC Liverpool i Juventusu Turyn bezpośrednio przed rozpoczęciem meczu finałowego rozgrywek klubowych o Puchar Europy. W 1994 roku stadion przeszedł gruntowną przebudowę połączoną ze zmianą nazwy z Heysel na króla Baudouina (Baldwina). Obok rozciągają się tereny targowe skoncentrowane wokół głównej hali wzniesionej w stylu art deco na stulecie belgijskiego państwa. Potem odwiedza się wnętrza czterech innych kul, w których pomieszczone są stałe wystawy przedstawiające historię powstawania Atomium, funkcjonowanie jego wizerunku w kulturze masowej, a także przebieg EXPO 1958. Wędrówka wewnątrz atomowej struktury kończy się na ekspozycji belgijskiego designu.

W Brukseli mieszka obecnie ponad 1.100 tysięcy ludzi, gdy w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku liczba ta wynosiła jedynie 950 tysięcy. Populacja miasta systematycznie rośnie za sprawą napływu obcokrajowców. W części są to eurokraci, wysoko opłacani urzędnicy i menedżerowie, ale zdecydowaną większość stanowią biedni imigranci. Rosnącą siłą są muzułmanie, którzy stanowią już czwartą część wszystkich mieszkańców miasta (70% z nich pochodzi z Maroka, 20% z Turcji). W rejonie, w którym mieszkaliśmy, imigranci przeważali. Nie czuliśmy się z tym źle. Ulice były w miarę czyste, domy przyzwoite, nikt nas nie zaczepiał. Kiedy jednak szło się w kierunku historycznego centrum długą Avenue de Stalingrad, która po obu stronach stanowi ciąg najróżniejszych knajpek, i wszędzie siedzieli tam niemal wyłącznie mężczyźni o oliwkowej cerze, samotni, albo żywo rozmawiający w gronie podobnych sobie, a jeśli pojawiała się kobieta, to bezwzględnie okryta hidżabem lub czadorem, jeśli więc szło się tamtędy, trudno było nie czuć się nieswojo, nabierając przekonania, że ten skrawek europejskiego kontynentu, ważny z punktu widzenia historii i dnia dzisiejszego, opanowuje obca, nie mająca chęci na integrację kultura. Wedle prognoz muzułmanie stanowić będą większość mieszkańców Brukseli około 2030 roku.

Czytaj dalej

Copyright © 2014