Lekcja historii

W wiekach średnich nie istniały państwa o organizacji podobnej do znanej nam obecnie. Na terenie zajmowanym w przybliżeniu przez dzisiejsze Niemcy i Austrię funkcjonowało Święte Cesarstwo Rzymskie, związek większych i mniejszych państw pozostających pod nominalną władzą cesarza. Jego realne rządy ograniczały się często do własnych, dziedzicznych terytoriów; o swą pozycję musiał zabiegać w toku dyplomatycznych i militarnych gier. Na zachód od ziem Cesarstwa rozciągało się Królestwo Francji, osłabiane przez toczący się przez dziesiątki lat konflikt dynastyczny z Anglią, jak i dążenia lokalnych panów do uzależnienia się od swego suwerena. W XV wieku mocną pozycję zdobyli sobie książęta Burgundii z bocznej linii królewskiego rodu Valois (Walezjuszy), którzy stopniowo rozszerzali swoje panowanie na pograniczu Cesarstwa i Królestwa Francji. Ich ekspansja mogła przebiegać tylko w kierunku północnym i południowym. Na północy odnieśli sukces – drogą zakupów, dziedziczenia, podbojów podporządkowali sobie między innymi Flandrię, Brabancję, Hainault, Namur, Liѐge, Holandię, Zeelandię, Luksemburg, księstwa i hrabstwa regionu, który przyjęło się wówczas nazywać Niderlandami (nederlanden po flamandzku, dosłownie dolne kraje). Na południu Burgundom wiodło się gorzej. Ostatni z rodu, Karol Śmiały, doznał upokarzających porażek w starciach ze Szwajcarami, a ostateczna klęska nastąpiła, gdy ci podjęli wspólne działania z lotaryńskim księciem, walczącym o odzyskanie utraconych na rzecz Karola posiadłości. W bitwie pod Nancy w 1477 roku sprzymierzeńcy odnieśli zwycięstwo, a Karol Śmiały poległ.

Jedyną dziedziczką została dziewiętnastoletnia niezamężna córka Karola, Maria, o której rękę już wcześniej zabiegali najmożniejsi panowie. Ostatecznie wybór padł na Maksymiliana Habsburga, cesarskiego syna. Burgundzkie państwo, twór całkowicie sztuczny, składający się z dwóch nie połączonych ze sobą terytorialnie części, przestało jednak istnieć. Francja zdołała odzyskać kontrolę nad Burgundią, a Habsburgowie usadowili się na dobre w Niderlandach.

Dnia 22 lutego 1500 roku w Gandawie przychodzi na świat Karol. Jest synem Filipa Pięknego, dwudziestojednoletniego władcy Niderlandów. Jego dziadek ze strony ojca to Maksymilian Habsburg, wówczas noszący cesarską koronę, z kolei dziadkami ze strony matki są Izabela i Ferdynand, katoliccy królowie Kastylii i Aragonii, kończący z sukcesem dzieło hiszpańskiej rekonkwisty, finansujący morskie wyprawy prowadzące do wielkich odkryć geograficznych. Mały Karol nie jest jednak pretendentem do tych tytułów. Przed nim w kolejce są bardziej znamienici krewni. Jednakże w tamtych czasach to często śmierć rozdaje karty historii. Już w 1506 roku umiera Filip Piękny, a Karol zostaje jego następcą, w 1515 roku przejmując oficjalnie rządy w Niderlandach. Wcześniej śmierć zabiera hiszpańskiego infanta. Kolejna do tronu jest starsza córka królów katolickich, ale i ona umiera, a po niej jej jedyny potomek. W ten sposób pretendentką do tronu staje się młodsza córka, matka Karola. Ta jednak uważana jest za obłąkaną, żyje w odosobnieniu, kiedy więc w 1516 roku odchodzi z tego świata Ferdynand Aragoński (Izabela Kastylijska zmarła niemal 14 lat wcześniej), Karol wezwany jest do Hiszpanii dla objęcia tronu obu królestw. Jeszcze nie w pełni przejmie nowe obowiązki, gdy w 1519 roku dobiegnie kresu życie drugiego dziadka, Maksymiliana I Habsburga. Korona cesarska nie jest dziedziczna, rozpoczyna się dyplomatyczna gra, której wynik nie jest pewny. Ostatecznie książęta-elektorzy decydują się na wybór ledwie dziewiętnastoletniego młodzieńca. W Akwizgranie koronowany jest na cesarza jako Karol V.

Jest panem w swoich rodzinnych Niderlandach, w odziedziczonej Hiszpanii i Austrii, sprawuje rządy na Sycylii, w królestwie Neapolu, księstwie Mediolanu, dzierży prawo do tytułu króla Jerozolimy, do niego należą nowe posiadłości w Indiach Zachodnich i Wschodnich, jest suwerenem wszystkich książąt Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Nad jego posiadłościami nigdy nie zachodzi słońce. Karol V nie jest jednak królem z bajki. W rzeczywistości to ogromne dziedzictwo, składające się z wielu niepowiązanych ze sobą terytoriów, wymaga od swego władcy ogromnego zaangażowania. Niemcy wstrząsane są reformacją, wybuchają krwawe wojny religijne. Z Francją toczą się nieustanne walki o supremację na terenie Włoch. Wiedniowi zagraża potęga ottomańskiej Porty. Karol jest w ciągłym ruchu, paktuje, dowodzi oddziałami, zabiega o fundusze. Stara się zachować jedność rozległej rodziny i całego chrześcijańskiego świata. To jednak nie jest możliwe. Karol V zmęczony długimi latami rządów, podupadły na zdrowiu, stopniowo wycofuje się z aktywnego życia. W 1555 roku w trakcie publicznej uroczystości w Brukseli przekazuje władzę nad Niderlandami swemu synowi Filipowi. Tenże kilka miesięcy później przejmuje schedę po ojcu w Hiszpanii. Posiadłości niemieckie i korona cesarska przechodzą na rzecz Ferdynanda, młodszego brata Karola, a po nim na jego syna Maksymiliana. Sam Karol umiera w 1558 roku w opactwie Yuste na hiszpańskiej prowincji, gdzie w odosobnieniu spędza ostatnie miesiące swego życia.

Z ważnej części paneuropejskiego imperium Karola V Niderlandy stały się terytorium podległym obcej monarchii Filipa II. Nowy król dążył do ujednolicenia systemu administracyjnego kraju (do tej pory był to zlepek prowincji, z których każda rządziła się swoimi prawami), zwiększenia dochodów fiskalnych korony i powstrzymania rozwoju protestantyzmu. Przez mieszkańców Niderlandów uważane to było za ograniczanie swobód politycznych, ekonomicznych i religijnych. Niechęć wzbudzała też obecność hiszpańskich wojsk i urzędników. Konflikt narastał, aż doprowadził do wybuchu rebelii w 1568 roku. Walki toczyły się przez wiele lat, gdyż żadna ze stron nie miała wystarczającej siły, aby narzucić swoją wolę przeciwnikowi (nawet dla monarchii hiszpańskiej była to zbyt kosztowna militarna operacja). Ostatecznie przy pomocy oręża i politycznych negocjacji Hiszpanom udało się zachować kontrolę nad południowymi prowincjami, północne zaś uniezależniły się i utworzyły konfederację. Taki stan potwierdził rozejm zawarty w 1609 roku. To tymczasowe rozwiązanie w praktyce okazało się bardzo trwałe. Jego efektem jest istnienie dzisiaj dwóch odrębnych państw: Holandii i Belgii.

Wygaśnięcie hiszpańskiej linii Habsburgów w 1700 roku doprowadziło do wojny o sukcesję, w którą zaangażowane były wszystkie ówczesne mocarstwa europejskie. W wyniku układu pokojowego zawartego w Utrechcie w 1713 roku zgodzono się na wstąpienie na tron Filipa, francuskiego księcia Anjou, wnuka króla Francji, który tym samym stał się założycielem dynastii hiszpańskich Burbonów (panujących do dzisiejszego dnia), ale pod warunkiem znacznego uszczuplenia posiadłości. Jedną z konsekwencji było przejście Niderlandów Południowych we władanie Habsburgów austriackich (od tego też czasu Gibraltar jest dominium Królestwa Anglii). Z kolei rządy austriackie przerwała aneksja tych ziem przez zwycięską armię rewolucyjnej Francji w 1794 roku.

Porządek europejski zaczęto budować na nowo po upadku Napoleona. Niderlandy Południowe zostać przy Francji nie mogły, Święte Cesarstwo Rzymskie przestało istnieć, nie było więc żadnego powodu, żeby miały utrzymywać więź z Habsburgami. Sprzymierzeńcy ustalili więc w czasie Kongresu Wiedeńskiego, że Niderlandy Południowe i Północne staną się na powrót jednym organizmem – Zjednoczonym Królestwem Niderlandów, a tron oddano w ręce książęcego rodu Orange-Nassau. Różnice między obu członami nowego królestwa były jednak zbyt duże, a na dodatek nie zrobiono wiele, aby je zniwelować. Chociaż Południe było ludniejsze, to Północ uzyskała dominującą pozycję w systemie sprawowania władzy. Była też bogatsza. Protestancka. Katolickie Południe czuło się dyskryminowane. Po zaledwie piętnastu latach nastąpił rozłam.

Bezpośrednim impulsem dla wypadków, które doprowadziły do secesji Południa, była Rewolucja Lipcowa 1830 roku we Francji zakończona zrzuceniem z tronu króla. Miesiąc później doszło do zamieszek w Brukseli skierowanych przeciwko Wilhelmowi I Orańskiemu. Wysłanym z Północy wojskom nie udało się zaprowadzić porządku. Ferment rozlał się po całym kraju. Król liczył jeszcze na interwencję mocarstw, które zainicjowały powstanie Zjednoczonych Niderlandów, ale te były zajęte własnymi problemami. Belgijska niezależność stała się faktem, choć dopiero w 1839 roku doszło do jej uznania przez północne Królestwo Niderlandów (Holandię) i ustalenia przebiegu granicy między oba państwami. Belgia – nazwa wywodzi się od nazwy rzymskiej prowincji Gallia Belgica – stała się monarchią konstytucyjną z królem Leopoldem I, pochodzącym z niemieckiej rodziny książąt Sachsen-Coburg und Gotha.

W pierwszym okresie istnienia nowego państwa różnice między ludnością frankofońską i flamandzką nie były istotne. Francuski był językiem klas wyższych obu społeczności, a religię katolicką wyznawali niemal wszyscy. Testem jedności kraju była inwazja Niemiec w 1914 roku, na którą niewielka belgijska armia pod wodzą króla Alberta I odpowiedziała niespodziewanym, zaciekłym oporem, a wielu obywateli stało się ofiarami zbrodni wojennych. Dążenie Flamandów do pełnego równouprawnienia, a potem większej autonomii nasilało się jednak. Aby z jednej strony zachować wspólnotę państwową, a z drugiej sprostać oczekiwaniom poszczególnych społeczności począwszy of lat siedemdziesiątych XX wieku zaczęto wprowadzać zmiany w konstytucji. W ich wyniku Belgia stała się państwem federalnym z daleko posuniętą decentralizacją władzy. Rząd federalny odpowiada za politykę zagraniczną, wojsko, bezpieczeństwo wewnętrzne, finanse państwowe. Istnieją trzy regiony autonomiczne: Flandria, Walonia i Bruksela. Każdy z nich troszczy się samodzielnie o rozwój gospodarczy, transport, ochronę środowiska, planowanie przestrzenne. Równolegle funkcjonują władze trzech wspólnot językowych: flamandzkiej, francuskiej i niemieckiej; w ich kompetencjach są takie sprawy jak edukacja, kultura, zdrowie i pomoc społeczna. Partie polityczne zorganizowane są wewnątrz wspólnot językowych, co czyni stworzenie większości parlamentarnej na szczeblu federalnym trudnym, czasami wręcz niemożliwym, zadaniem. W latach 2010-2011 Belgia funkcjonowała przez 589 dni bez zaprzysiężonego rządu. W innym kraju wywołałoby to kryzys o skutkach trudnych do przewidzenia. Państwo belgijskie funkcjonowało przez ten czas zasadniczo normalnie, dzięki autonomii regionów i wspólnot.

Francuski utracił swoje międzynarodowe znaczenie. Religia przestała być czymś ważnym dla zdecydowanej większości Belgów. Decentralizacja władzy zapobiegła eskalacji konfliktów, ale też utrwaliła, a może nawet nasiliła, podziały między ludnością flamandzką a frankofońską. Czy jest jeszcze coś, co może jednoczyć te dwie społeczności? Może jest nią wygoda, niechęć do ryzyka zerwania ze wspólną historią. A może będzie nim zdobycie mistrzostwa Europy w piłce nożnej przez młodą, obiecującą belgijską drużynę?

Czytaj dalej

Copyright © 2014