Budapeszt by night

Za dnia Budapeszt w swojej centralnej części jest miastem ładnym, w nocy staje się miastem pięknym. Doświadczyliśmy tego zaraz po przyjeździe, kiedy po rozlokowaniu na kempingu pojechaliśmy kolejką podmiejską do centrum. Końcowa stacja kolejki (Batthyány tér) znajduje się przy naddunajskim bulwarze dokładnie na wysokości położonego na drugim brzegu Parlamentu. Słońce właśnie skrywało się za wzgórzami prawobrzeżnej Budy i wraz z nastaniem mroku rozbłysły tysiące latarni oświetlających reprezentacyjne budynki, mosty, pomniki, place i komunikacyjne arterie. Nie można się było oprzeć pięknu tego imponującego widoku.

Osią nocnego pejzażu jest czarna wstęga Dunaju. Wiele historycznych miast powstało nad rzekami – rzeka stanowiła naturalną barierę obronną przed atakami nieprzyjaciela, trakt komunikacyjny łączący miasto z innymi ośrodkami, rezerwuar wody dla gospodarstw i warsztatów, ale nigdy nie była miejscem, w którym ogniskowałoby się życie miasta. Brud, błoto, ścieki – tak raczej niegdyś wyglądały nadrzeczne tereny. Dopiero w naszych czasach stała się modna ich rewitalizacja. Z Budapesztem sprawa miała się inaczej. Budapeszt w swojej nowoczesnej XIX-wiecznej formie powstał już jako miasto otwarte na Dunaj. To widać – wzdłuż brzegów ciągną się eleganckie bulwary, przy których pobudowano secesyjne kamienice; wszystkie najważniejsze budowle miasta znajdują się w zasięgu wzroku, a ich fasady skierowane są frontem do rzeki; nad wodą rozciągnięte są mosty, jeden bardziej efektowny od drugiego. To wszystko to rezultat eksplozji, jaką miasto przeżyło w drugiej połowie XIX-wieku, kiedy po zawarciu ugody austriacko-węgierskiej w 1867 roku Budapeszt stał się równorzędną w stosunku do Wiednia stolicą monarchii Austro-Węgier i w ciągu krótkiego czasu konieczne było nadrobienie wiekowych zaległości. Częścią tego planu było połączenie w roku 1873 w jeden organizm Budy, Óbudy i Pestu (wcześniej były to niezależne ośrodki miejskie, a Buda była formalnie węgierską stolicą). O skali ruchu budowlanego w tych latach świadczy najlepiej to, że z projektów zgłoszonych na konkurs na budynek parlamentu zrealizowano nie tylko ten zwycięski autorstwa Imre Steindla, który dziś stanowi wizytówkę Budapesztu, ale i dwa kolejne na potrzeby powiększających się ministerstw (obecnie w jednym z tych gmachów pomieszczone jest ministerstwo rolnictwa, drugi zajmuje muzeum etnograficzne).

Idąc nadbrzeżną promenadą, co chwilę chciałoby się rozstawiać statyw z aparatem, podobnie jak czyni to wielu krążących tu łowców dobrych ujęć. Ale to wzbudza irytację reszty rodziny. Ja też zresztą nie lubię skupiać się nadmiernie na fotografii – lepiej widoki chłonąć własnymi oczami.

Czytaj dalej

Copyright © 2014