Budapeszt z pokładu statku

Skoro Dunaj stanowi oś Budapesztu, statek jest najlepszym środkiem komunikacyjnym do zwiedzania miasta, a przynajmniej do wstępnego zapoznania się z nim. Taką wycieczkę można sobie zorganizować bardzo tanim kosztem, a właściwie bez ponoszenia żadnego kosztu. Wystarczy korzystać, jak robiliśmy to my, z 24-godzinnego grupowego biletu komunikacji miejskiej za 3300 forintów (ok. 50 zł), który uprawnia do jazdy metrem, autobusami, tramwajami i podmiejskimi pociągami przez grupę do 5 osób. Co ważne w dni powszednie bilet ten oferuje także możliwość podróży tramwajem wodnym bez dodatkowych opłat.

Drugi dzień po przyjeździe to był piątek, postanowiliśmy więc od razu skorzystać z tej opcji, wsiadając na pokład tramwaju, którym okazał się normalny statek spacerowy. Popłynęliśmy z najdalej na północ wysuniętej przystani Római Fürdő (15 min spacerem z naszego kempingu). Na początku nie ma żadnych ciekawych widoków, interesująco robi się po minięciu mostu Arpada (Árpád híd), kiedy po prawej ręce ciągnie się zielona oaza wyspy Małgorzaty. Na jej krańcu przepływa się pod mostem Małgorzaty (Margit hid) i w tym momencie otwiera się majestatyczna panorama centrum Budapesztu. Po lewej Parlament, po prawej na wzgórzu kościół Macieja (Mátyás-templom) a przed nim jasne mury z basztami z największą z nich, fantazyjną Basztą Rybacką. Dalej widać ciężką bryłę zamku królewskiego (Budavári Palota), a w dalszej perspektywie urwiste wzgórze Gellerta (Gellért-hegy) ze zbudowaną na nim przez Austriaków cytadelą i postacią dumnie wyprężonej kobiety z liściem palmowym, oddającej hołd poległym w imię wolności Węgrom. A statek przepływa pod kolejnymi mostami – najpierw mija się pierwszy stały most w Budapeszcie i najbardziej okazały ze wszystkich, zwany Łańcuchowym (Széchenyi lánchíd), potem nowoczesny Elżbiety (Erzsébet híd) i wreszcie o stalowej ażurowej konstrukcji most Wolności (Szabadság híd). Zostawia się wzgórze Gellerta i stojący u jego podnóża monumentalny hotel o tej samej nazwie z najbardziej ekskluzywnymi w Budapeszcie termami.

Płynęło się miło, bo widoki były zachwycające, a atmosfera na statku piknikowa. Pasażerów było kilkunastu, a dwie Węgierki czuły się tak swobodnie, że rozłożyły sobie na stoliku przyniesiony w koszu prowiant; jadły i żywo dyskutowały. Przy kolejnym moście (Petőfi híd) wysiedliśmy. Można było jeszcze dalej, ale wypłynęliśmy już ze strefy centrum, a mieliśmy jeszcze wiele ciekawych rzeczy do zrobienia.

Czytaj dalej

Copyright © 2014