Po Wielkie Odkrycia

Palos de la Frontera, 02/07/2012

Dnia 3 sierpnia 1492 roku Krzysztof Kolumb wraz z towarzyszami opuścił na swych trzech żaglowcach port w Palos i wyruszył na poszukiwanie nowej drogi do Indii. Paradoksalnie to wiekopomne wydarzenie przyczyniło się do stopniowego upadku samego Palos. Wówczas był to prężny ośrodek morski, żyjący z połowów i handlu na wodach rozciągających się między Europą a Afryką. Otwarcie nowych kierunków handlowych i monopolizowanie tej działalności przez koronę spowodowało migrację armatorów i marynarzy do Sewilli/Kadyksu i Ameryki. Z biegiem lat Palos coraz bardziej odwracało się od morza, stając się w końcu ośrodkiem żyjącym li tylko z rolnictwa. Dziś jest to senne miasteczko, które mija się w drodze do oddalonej o kilka kilometrów La Rabida, miejsca, gdzie skupione są pokolumbiańskie pamiątki.

Dojazd wcale nie okazał się prosty. Drogę zagrodziła nam budowa jakiejś gigantycznej betonowej kolumny. Dopiero później przeczytałem, że to ma być nowa wersja monumentu wzniesionego w hołdzie Wielkim Odkrywcom w czterystulecie misji Kolumba. Najwyraźniej oryginalna budowla (sprzed nieco ponad stu laty) musiała być w tak złym stanie, że zdecydowano się na jej odtworzenie od podstaw. Egipcjanom i Rzymianom jakoś to lepiej wychodziło.

Zostawiliśmy auto na prowizorycznym parkingu i wzdłuż ogrodzenia poszliśmy dalej. Minęliśmy w końcu plac budowy. Dalej rozciągał się ogród z wysokimi palmami i piniami, ale nam chodziło o Muelle de las Carabelas, dok, w którym stały repliki 1:1 karawel Kolumba (gdyby być precyzyjnym, flagowy statek, czyli Santa Maria, był klasy karaki). W końcu natknęliśmy się na jakiegoś strażnika, który ku mojemu zdumieniu, stwierdził, że dziś wszystko jest pozamykane, i dok z karawelami, i klasztor franciszkanów, w którym Kolumb mieszkał, przygotowując się do wyprawy, gdzie teraz znajduje się okolicznościowa ekspozycja. A przecież sprawdzałem wcześniej w internecie, bo poniedziałek jest zawsze dniem niepewnym, jeśli chodzi o muzea – miało być czynne na sto procent. Na szczęście strażnik był na tyle uprzejmy, że powiedział nam, iż statki można zobaczyć z zewnątrz; inaczej od razu wsiedlibyśmy do samochodu i pojechali dalej. A tak przynajmniej uwieczniliśmy te niewielkie żaglowce na zdjęciach, choć oczywiście to nie to samo co spacer po pokładzie i chwycenie za ster, który (wiadomo, że nie ten sam) ściskał kiedyś Krzysztof Kolumb.

Nabrzeże La Rabida znajduje się na wysokości punktu, w którym łączą się rzeki Odiel i Río Tinto (kilka kilometrów dalej uchodzą wspólne do oceanu). Po drugiej stronie sterczy monumentalny pomnik dedykowany Wierze Odkrywców. Powstał w 1931 roku według projektu prominentnej amerykańskiej rzeźbiarki Gertrude Vanderbilt Whitney i przedstawia postać we franciszkańskim habicie wspartą o krzyż. My pojechaliśmy dalej wzdłuż wybrzeża, płaskiego i zupełnie pozbawionego uroku. Nieopodal zaczyna się strefa przemysłowa z kompleksem rafinerii naftowej. Doprawdy Kolumb mógł sobie wybrać bardziej malownicze miejsce na rozpoczęcie swojej wyprawy.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014