W Portugalii

Tavira, 04/07/2012

Za Guadianą czekały nas płatne autostrady, droższa benzyna, ale i ciekawsze krajobrazy. Na pierwszą wycieczkę do Portugalii wybraliśmy nieodległe wschodnie wybrzeże Algarve, które w odróżnieniu od części zachodniej jest płaskie, a wzdłuż lądu ciągnie się łańcuch podłużnych wysp (ilhas).

Najpiękniejszym ponoć miasteczkiem w tym rejonie jest Tavira. Rzeczywiście jest tu parę zabytkowych kościołów, ruiny zamku, most pochodzący z czasów rzymskich, harmonijny kompleks tworzą białe domy z czerwonymi dachami. Można tu odbyć sympatyczny godzinny spacer; nie jest to natomiast miejsce aż tak atrakcyjne, żeby poświęcić mu więcej czasu.

Ruszyliśmy więc w kierunku morza, aby przeprawić się na Ilha de Tavira. Jakoś przegapiliśmy miejską przystań i dojechaliśmy do innej noszącej nazwę Quatro Aguas. Przystań od wyspy dzieliła odległość zaledwie 300 metrów, nasza podróż promem na drugą stronę trwała więc tylko kilka minut.

Szerokość Ilha de Tavira waha się od 150 metrów do maksymalnie kilometra, natomiast jej długość wynosi aż 11 kilometrów. Jest to po prostu taka ogromna łacha piachu bez żadnej zabudowy (tylko na wschodnim krańcu w pobliżu przystani znajduje się kemping). Miejsca dla letników jest w bród.

Plaża piękna, ale na wodzie przy brzegu unosił się gruby kołnierz zielonych wodorostów. Temperatura morza też nie zachęcała do kąpieli; od Isla Cristina dzieliła nas odległość około 30 kilometrów, ale tu woda była odczuwalnie zimniejsza.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014