Dotknięcie Chorwacji

10-26/07/2020

Chyba wszyscy nasi bliżsi i dalsi znajomi byli na wakacjach w Chorwacji, a my nie. Gdy pojawiał się w rozmowie taki temat, trzeba się było tłumaczyć, to tyle godzin jazdy, a samolotem do Grecji, Włoch czy Hiszpanii szybciej i wygodniej. W końcu jednak nadarzyła się okazja. Epidemia koronawirusa, która dotarła do Europy w marcu 2020 roku, zmieniła zupełnie nasze dotychczasowe życie. Praca biurowa z domu, nauka szkolna online, zachowywanie dystansu w kontaktach międzyludzkich, obowiązkowe maseczki na usta i nos w miejscach publicznych, częsta dezynfekcja rąk. Staliśmy się ostrożni pod wpływem wprowadzonych obostrzeń i wiadomości o rosnącej krzywej zakażonych.

W maju i czerwcu rząd stopniowo luzował ograniczenia, ale to głównie z przyczyn społecznych, bo ludzie pragnęli powrotu do normalności. Z medycznego punktu widzenia nic się nie zmieniło. Choć liczba zakażeń spadła, jasne było, że większa swoboda w kontaktach przyspieszy przenoszenie się wirusa między ludźmi. Cóż więc z tego, że przywrócono częściowo ruch lotniczy, a biura podróży ponownie zaczęły zapraszać na swoje imprezy. Za chwilę to wszystko mogło się skończyć, zmieniając beztroskie wakacje w męczące oczekiwanie na bezpieczny powrót do domu.

Własne auto daje niezależność, można nim pojechać i zawsze jakoś wrócić. A jeśli autem i nad morze, to Chorwacja nie ma konkurencji. Wstrzymywaliśmy się jeszcze z rezerwowaniem noclegów, śledząc codziennie informacje o sytuacji na granicach i restrykcjach w samej Chorwacji i w poszczególnych krajach tranzytowych. W końcu na tydzień przed planowanym wyjazdem, gdy było już niemal pewne, że nie napotkamy na żadne przeszkody, wynająłem na booking.com wcześniej upatrzone mieszkanka.

Ponieważ miała to być nasza pierwsza wycieczka do Chorwacji, chciałem, żeby już za tym pierwszym razem trochę lepiej ją poznać, a nie jest to łatwe, gdyż kraj choć stosunkowo nieduży (56 tys. km2), ma kształt rozciągniętego wzdłużnie półksiężyca, przez co odległości między poszczególnymi regionami są spore, a wybrzeże jest niezwykle urozmaicone z wieloma półwyspami i wyspami, których jest ponoć 1246, a linia brzegowa liczy aż 5835 kilometrów. Dlatego nie zdecydowałem się na jedną lokalizację, lecz na trzy. Dwie noce spędziliśmy w rejonie Jezior Plitwickich, siedem na wyspie Hvar i kolejne siedem koło Zadaru. Czy staliśmy się po tym ekspertami od Chorwacji? W żadnym wypadku, ale coś już o niej powiedzieć możemy.    

Czytaj dalej

Copyright © 2014