Nin i błotnista laguna

Nin to senne miasteczko znajdujące się kilkanaście kilometrów od Zadaru. Jego historia jest bardzo długa, bo położenie na niewielkiej wyspie w bliskiej odległości od lądu zapewniało bezpieczne, sprzyjające warunki stałemu osadnictwu. Dla Chorwatów to miejsce jest kolebką ich państwowości.

Nin stał się ośrodkiem książęcej władzy w VIII wieku i pierwszym chorwackim biskupstwem w IX wieku. Na wyspę przeprawić się można jednym z dwóch kamiennych mostów (lub wjechać samochodem po trzecim z czasów najnowszych, ale trzeba pamiętać, że koszty parkowania są wtedy wyższe, a pewnie nie zawsze można znaleźć wolne miejsce). W obrębie murów miejskich zabudowa nie jest gęsta, poza ścisłym centrum jest dużo pustego pola. To pamiątka sprzed czterech stuleci, gdy ten obszar Dalmacji był terenem rywalizacji Wenecji i Turcji. Ze względów strategicznych Wenecjanie woleli skoncentrować swe siły na obronie Zadaru, a opuszczając Nin, podłożyli pożar i dokonali ostrzału ze swych okrętów. Miasto już nigdy nie podniosło się całkowicie z tych zniszczeń. Kilka zabytków na szczęście ocalało, wśród nich kościół Świętego Krzyża z IX wieku, zwany najmniejszą katedrą świata. Ta wczesnoromańska świątynia pełniła rolę książęcej, potem królewskiej kaplicy (obok stał pałac). Może nawet ciekawszym obiektem jest kościół św. Mikołaja, stojący na ręką ludzką usypanym wzgórku w znacznym oddaleniu od miasta (przy obecnej drodze Zadar-Vir). Zgodnie z tradycją każdy koronowany w Ninie król musiał do niego przybyć konno, dokonując na miejscu rytuału cięcia mieczem w kierunku czterech stron świata. Kościół wygląda nietypowo, gdyż w XVI wieku jego centralną, najwyższą część zmieniono w wieżę obronną zakończoną zębatym krenelażem. Gdy my do niego dotarliśmy, nadchodziła burza. Groźne chmury i przysłonięte światło tworzyły nastrojową oprawę.

A wcześniejsze godziny spędziliśmy nad morzem, bo oprócz wycieczki w przeszłość Nin ma też do zaproponowania atrakcyjne warunki do plażowania. Wyspa położona jest w płytkiej zatoce. Jej dno jest muliste (podobno to błoto ma własności lecznicze). Na krawędzi laguny nagromadził się piasek nanoszony przez morze, powstała długa i szeroka plaża z zejściem do wody na dwie strony. U nasady cypla było dość tłoczno, ten obrazek znamy znad Bałtyku. Wystarczyło przejść sto metrów, aby cieszyć się spokojem, a dwieście, wręcz samotnością.

Czytaj dalej

Copyright © 2014