Portugalska riwiera

Choć Cascais nie okazało się małym, sennym o tej porze roku miasteczkiem, jak się spodziewałem, to jednak bezsprzecznie jest ono najprzyjemniejszą miejscowością na całym wybrzeżu ciągnącym się od Lizbony. Dużym plusem jest położenie na samym końcu, dalej są tylko klify i plaże, dzięki temu przez Cascais nie przebiega ruchliwa droga, która w innym razie, jak w przypadku wszystkich innych osiedli, odcinałaby je od morza. Bezpośrednio z Cascais od strony Lizbony sąsiaduje Estoril, starający się zyskać nawet większy prestiż. Jest tam kasyno, a poza tym dużo hoteli i apartamentowców. Raczej brakuje atmosfery tradycyjnego nadmorskiego kurortu.

Po drodze do Lizbony znajdują się plaże, ale piaszczystych nie jest wiele. Największa znajduje się w Carcavelos, mniej więcej w połowie dystansu między Cascais a Lizboną. To faktycznie ogromna łacha piachu, a dodatkowo malowniczość temu miejscu zapewnia ponura bryła fortu São Julião da Barra, strzegącego dawniej spokoju u ujścia Tagu. W pawilonie przy plaży mieszczą się kluby surferów, a ich samych można zobaczyć walczących z falami.

Czytaj dalej

Copyright © 2014