Idylla na Majorce

Piątek 24 czerwca. Dwa dni do wyjazdu. Kończąc pracę, ustawiam autoodpowiedź w swojej skrzynce mailowej:

He salido para Mallorca. Jestem na wakacjach. Back at work on 11 July.

***

Wakacje na Majorce? Nigdy! Tego byłem zawsze pewien, bo co to za przyjemność spędzać dwa tygodnie wśród ciągnących się wzdłuż wybrzeża kilkunastopiętrowych hoteli, leżeć na piasku obok hałaśliwych, wybetonowanych promenad, słyszeć po nocach dudnienie z pobliskich dyskotek. Po co jechać w miejsce, gdzie nie wydarzyła się żadna Historia, gdzie nie można zobaczyć niczego niezwykłego, niepowtarzalnego, spektakularnego. Przez lata to było moje jedyne wyobrażenie Majorki jako wyspy uległej najazdowi Niemców i Brytyjczyków, i poddanej komercyjnej turystyce.

Jednakże przez te lata lista łatwo dostępnych wakacyjnych destynacji w basenie morza Śródziemnego, gdzie jeszcze nie bylibyśmy, znacząco się skurczyła. Do tego doszła chęć spróbowania się w hiszpańskim. I tak w styczniu, kiedy ciągle można było przebierać w ofertach urlopowych, przyszło mi do głowy: A może by jednak na tę Majorkę? Przeglądnąłem parę propozycji i z pełnym przekonaniem wybrałem jedną z nich.

Czytaj dalej

Copyright © 2014