Cala Romántica

Foldery turystyczne kuszą widokami plaż. Najładniejsze fotografie przedstawiają widok z góry, znad krawędzi wysokiego, skalistego klifu. W dole widać złocisty piasek, oblewany krystalicznie czystymi wodami lazurowego morza. Niestety aż do tej pory nie udało mi się na taką plażę natrafić: jak były skały i przeźroczysta woda, to brakowało piasku, jak plaża była cudownie piaszczysta, to wybrzeże znowu płaskie jak stół. Jeśli nawet czasami były obecne wszystkie te elementy: skały, piasek, woda, to jakoś nie tworzyły zachwycającej kompozycji. O dziwo dopiero na Majorce (gdzie zamiast skał spodziewałem się zobaczyć kilkunastopiętrowe bloki) znalazłem się blisko ideału; ale po kolei…

Mieszkamy w Blau Punta Reina Resort. Termin „resort” jest tu istotny, bo Punta Reina to nie jest typowy hotel, ale całe osiedle jedno, dwupiętrowych segmentów, zgrabnie rozplanowanych na rozłożystym klifie. Klif wznosi się 20-30 metrów ponad powierzchnią morza i z trzech stron oblany jest jego wodami; to dzięki dwóm zatoczkom wciśniętym w głąb lądu. Szczególnie ta od strony południowej, nosząca trafnie dobraną nazwę Romántica, jest niezwykle malownicza. Szeroka na jakieś 60-80 metrów, długa na 200-250, z dwóch stron ograniczona białymi skałami, od strony lądu zamknięta jest szeroką łachą jasnożółtego piasku, a dalej łagodnymi zboczami, na których pobudowano wille z ogrodami z egzotyczną roślinnością. Kiedy do tego dołoży się jeszcze pełne słońce na niebieściutkim niebie i całą paletę barw morskiej toni – od seledynu przez szmaragd, lazur aż po ciemną ultramarynę… Ten widok będę pamiętał długo, bardzo długo.

Czytaj dalej

Copyright © 2014