Coves del Drac

Coves del Drac (Jaskinie Smoka) to najgorszy typ atrakcji turystycznej: wiadomo, że będzie drogo i tłoczno, że jest w tym więcej marketingu niż rzeczywistej wartości, ale z drugiej strony, jak tu nie pojechać do miejsca odległego zaledwie o parę kilometrów, o którym piszą wszystkie przewodniki. I tak któregoś popołudnia pojechaliśmy.

Myślałem, że przed południem przewalą się wszystkie zorganizowane grupy wycieczkowe i o szesnastej będzie dość luźno. Nic z tego! Przez jaskinię płynie gęsty potok ludzi. Zostajemy trochę z tyłu, żeby w większym spokoju oglądać bajeczne stalagmity, stalaktyty i stalagnaty, ale to nic nie daje, bo za chwilę wpływa za nami kolejna fala ludzi. Choć robienie zdjęć jest tu, słusznie czy nie, zabronione, co i rusz mrok rozświetla błysk automatycznego flesza. Trasa kończy się nad podziemnym jeziorem. Tu trzeba wysłuchać kiczowatego w formie minikoncertu muzyki klasycznej i można przepłynąć stumetrowy odcinek w łodzi, jeśli tylko ktoś chce czekać kilkanaście minut na swoją kolej. Cena za to wszystko nie jest wysoka, jest wręcz kosmiczna: 11,50 euro bez żadnych zniżek dla dzieci. Rozbój w biały dzień!

Czytaj dalej

Copyright © 2014