Palma

Przez całe pięćdziesiąt kilometrów z Manacor do Palma de Mallorca jedzie się wzdłuż szpaleru kwitnących oleandrów, rozdzielającego obie nitki jezdni. Biało, różowo, purpurowo. To chyba najbardziej kolorowa autostrada na świecie.

A Palma wygląda tak jak powinna wyglądać, jak stolica prowincji rozległego królestwa. Trochę elegancji, trochę egzotyki. Miasto otwarte na morze i znajdujący się za nim świat, a jednocześnie żyjące swoimi sprawami. Z zaprojektowanymi z rozmachem bulwarami i wąskimi zaułkami historycznego centrum.

Niedziela. Dojeżdżamy w sam raz, aby w południe trafić do kościoła św. Eulalii. Liturgia po katalońsku, ewangelia i kazanie po hiszpańsku. Potem już tylko w celu turystycznym idziemy do gotyckiej katedry zwanej La Seu. Zamknięta. Znajdujący się obok niego pałac królewski zamknięty. Sprawdzam w przewodniku: położony wyżej na wzgórzu zamek Bellver też dziś nieczynny. Miejscowi mają wolne od pracy i wolne od przybyszów z innych krajów.

Czytaj dalej

Copyright © 2014