Poza standardową trasą

Na Majorce jest wiele interesujących miejsc polecanych przez przewodniki, ale nieleżących (na szczęście) na trasie standardowo organizowanych wycieczek. Choć nie są to propozycje z listy Top 10, wizyta w takich miejscach przynieść może znacznie więcej satysfakcji dzięki wrażeniu, że to coś – pojedynczy zabytek, albo cała zabudowa miasteczka; okaz przyrody, albo rozległy krajobraz – istnieje tylko dla nas. W naszym przypadku tym czymś był port rybacki w Cala Figuera i sanktuarium na górze Sant Salvador.

Cala Figuera. Port położony jest w wąskiej, a długiej i rozgałęziającej się zatoczce, osłoniętej klifami (a więc, znowu to bajeczne połączenie bieli skał i lazuru wody). Port działa, rybacy wypływają w morze. Można się przejść wąskim chodnikiem wzdłuż wybrzeża. Między morzem a zboczem wciśnięte są stare domostwa rybaków z bielonymi ścianami i ciemnozielonymi framugami (dziś pewnie większość z nich funkcjonuje jako domki letniskowe). Na poziomie parteru każde z nich ma „garaż” z kamienną pochylnią umożliwiającą wciągnięcie łodzi do środka.

Santuari de Sant Salvador. Naliczyliśmy 52 ciasne zakręty zanim dotarliśmy na szczyt wzniesienia (509 m.n.p.m.). To prawdziwa tortura dla osób z wrażliwym błędnikiem, ale warto ją przejść. Z góry roztacza się fenomenalny widok na bliską i odległą okolicę: wybrzeże na południu i wschodzie, pasmo górskie na północy, równina na zachodzie. Począwszy od XV wieku Sant Salvador jest miejscem kultu religijnego poświęconego Matce Bożej, kultu żywego, o czym świadczy szereg podziękowań i wotów dziękczynnych; wśród nich koszulka sześciokrotnego mistrza świata w kolarstwie torowym Guillermo Timonera (mieszkańca pobliskiego Felanitx). Chwila kontemplacji w takim miejscu przychodzi w naturalny sposób.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014