Przeprawa przez Seret

Błyszczanka – Kasperowce, 16/08/2010

Plan na dziś to przeprawić się przez Seret i, jadąc na południowy wschód, dotrzeć ponownie do linii Dniestru.

Doliną Seretu jechać się nie da. Dziesięć kilometrów w dole rzeki zbudowano zaporę. Woda na tym odcinku jest spiętrzona, tworząc wąskie rozlewisko. Najbliższa przeprawa znajduje się poniżej zapory, w Kasperowcach. Musimy zatem znowu wspiąć się na wyżynę, polami przejechać kilkanaście kilometrów, a potem w dół do mostu.

Gdy tylko nadarzy się okazja, Hruby usiłuje coś skubnąć. Podobnie jak pozostałe konie, szczególnym uznaniem darzy łodygi kukurydzy. Właśnie jedziemy wzdłuż takich upraw. Przede mną Krzysztof. Jego koń zatrzymuje się i usiłuje wyrwać łodygę. Trochę się zagapiam i Hruby podchodzi tuż obok. Oczywiście też chce pochwycić kukurydzę. Między końmi dochodzi do jakichś niesnasek. Koń Krzysztofa wyrzuca tylne nogi, usiłując kopnąć Hrubego. Zamiast Hrubego obrywam jednak ja. Goleń boli, ale na szczęście jest cała. Uderzenie podkutego kopyta zamortyzowało skórzane puślisko.

Kasperowce okazują się rozległą wsią, malowniczo położoną w jarze Seretu. Ale i tu, jak wszędzie indziej, domy są skromne, a obejścia mało zadbane.

Most znajduje się na asfaltowej drodze Zaleszczyki-Borszczów. Po przeprawieniu się na lewy brzeg, skręcamy w prawo i kontynuujemy naszą wędrówkę wzdłuż rzeki. Po tej stronie zbocza jaru są strome, częściowo skaliste; po przeciwnej bardziej łagodne, zalesione.

Droga zaczyna wspinać się i po kilkunastu minutach jesteśmy już na szczycie wzniesienia. Poniżej widać wstęgę Seretu, rozwiniętą aż do jego ujścia do Dniestru. Widok psują dziesiątki tuneli foliowych mocno wyeksponowanych przez słońce. Z żalem chowam aparat do kieszeni.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014