W niedzielę pod sklepem

Uścieczko – Torskie, 15/08/2010

Dziś śniadanie o siódmej, więc wszyscy są punktualnie.

Wsiadamy na konie, jedziemy ledwie 10 minut i już zsiadamy. To jednak nie postój, ale początek stromego podejścia. Popuszczamy popręgi, bierzemy konie za wodze i wspinamy się szeroką, niezbyt równą ścieżką. Po piętnastu minutach, zasapani, jesteśmy na krawędzi jaru. Zostawiamy Dniestr, który tu skręca bardziej na południe, a my ruszamy przez pola na wschód.

Po godzinie docieramy do wsi Torskie. Jak zwykle rozglądamy się za sklepem, żeby napić się zimnego piwa. Dziś niedziela, więc nie ma pewności, że będzie otwarty, ale zwyczaje są tu podobne do polskich. Sklep działa, a odświętnie ubrane kobiety robią drobne sprawunki po nabożeństwie w cerkwi.

Potem w obozie czytam w przewodniku, że przed wojną 1/4 ludności Torskich była narodowości polskiej. W październiku 1944 roku bojówka UPA zamordowała 54 osoby, a kolejne ofiary przyniosły napaści w grudniu i styczniu. Myślałem, że do eksterminacji ludności polskiej dochodziło tylko na Wołyniu, ale widać, że i w tych rejonach „nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą”.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014