Wioska nad Seretem

Monastyrek, 12/08/2010

Głęboczek, Bilcze Złote. Ostatnie kilometry pokonujemy w żółwim tempie szutrową drogą. Wjeżdżamy do wioski. To Monastyrek.

Jak się okazuje, docieramy tu jako ostatni. Wszyscy już są: organizator naszego rajdu konnego Adam ze wspierającą go rodziną i zespołem ukraińskich pracowników, Ania, Magda, Paweł, Krzysztof, Kazik, Andrzej, Małgosia, którą tu dowieźliśmy, oraz my, Grzegorz i Dorota. Choć widzimy się po raz pierwszy, szybko stajemy się zgraną ekipą, w czym duża zasługa dbającego o dobrą atmosferę Adama i jego Wiesi (jakąś rolę odegrał też pewnie lokalnej produkcji bimberek, mogący konkurować jakością z najlepszymi polskimi wódkami).

Jutro wyruszamy w siedmiodniową wyprawę przez bezdroża Podola. Teraz, jeszcze przed zmrokiem, idziemy do stajni zobaczyć konie, na których mamy jechać.

Wszystko tu wygląda jak na polskiej wsi 40 lat temu. Prostokątne domki z dwuspadowymi dachami, kryte często eternitem. Kury, kaczki biegające po podwórkach. Rozłożyste jabłonie i grusze. Malwy. Drewniane stodoły i stojące obok nich wygódki. Studnie.

Konie chodzą stępem na wybiegu. Mój to Hruby, Doroty Wasylisa. Są niskie w kłębie, zwarte i krępe. One na pewno podołają trudom wyprawy.

Adam zabiera nas jeszcze do miejsca, gdzie znajdował się skalny monaster, od którego nazwę wzięła wieś. W pieczarze znajduje się teraz kaplica z twarzą Chrystusa namalowaną bezpośrednio na kamiennej ścianie. Skały opadają tu pionowo w dół. Wspaniale widać stąd rozlewisko Seretu, ciepło oświetlone promieniami zachodzącego słońca.

W sadzie u Adama rozkładane są namioty. Przenosimy do nich swoje bagaże. Nadciąga noc. Zasiadamy do kolacji pod rozgwieżdżonym niebem. Tyle gwiazd, tak intensywnie świecących, można zobaczyć jedynie na odległej wsi. Po skończonym posiłku układamy się na materacach. Nad nami rozgrywa się prawdziwy spektakl. Co rusz niebo przecina świetlista wstęga. To właśnie dzisiejszej nocy zjawisko Perseidów – „spadających gwiazd” – występuje z największą intensywnością.

Ja w namiocie, a Dorota pod gołym niebem szybko zasypiamy. To był bardzo, bardzo długi dzień.

Czytaj dalej

Copyright © 2014