Klify, zatoki, plaże

Wyspa Malta, choć niewielka, posiada wybrzeże długości aż 197 km, co jest efektem urozmaiconej linii brzegowej, wijącej się wzdłuż półwyspów, cypli i zatok. Skalisty teren powoduje jednak, że dostęp do wody wcale nie jest łatwy, a do zliczenia piaszczystych plaż wystarczy jedna ręka. Z uwagi na fakt, że północno-wschodnia część wyspy jest dość płaska, natomiast południowo-zachodnia bardziej górzysta, a przez to też nierównomiernie rozłożyło się ludzkie osadnictwo, wybrzeże ma zupełnie inny charakter w obu częściach.

My mieszkaliśmy w miasteczku Marsaskala nad wąską zatoką, która na jakieś osiemset metrów wcina się w głąb lądu, z domami pobudowanymi na zboczach po obu jej stronach. Nad wodą stał kościół z wysoką dzwonnicą, a w naturalnym porcie cumowały łodzie rybackie. Marsaskala zachowała jeszcze klimat tradycyjnej maltańskiej osady, choć zaczęła się już zmieniać w turystyczną miejscowość. Na Malcie znakiem tej przemiany jest wyburzanie stojących w gęstej zabudowie na wąskiej parceli starych, niskich domów i budowanie na ich miejscu nowych, wyższych o dwa, trzy, cztery piętra.

Nieco bardziej na południe położone było Marsaxlokk, uchodzące za najbardziej tradycyjną miejscowość na wybrzeżu, słynące z łodzi rybackich malowanych w kolorowe pasy. Tradycyjna nie zawsze znaczy piękna. Można by nawet uznać, że walory Marsaxlokk są przereklamowane, bo gdy spojrzeć w kierunku morza, widać instalacje przemysłowe elektrowni gazowej i portu. Dlatego najlepiej wybrać się tam w niedzielne przedpołudnie, gdy trwa cotygodniowy targ. Kramy ciągną się wzdłuż wybrzeża, a kupić można wszystko – świeże ryby, owoce, warzywa, słodkości, pamiątki, odzież. Wtedy to miejsce nabiera kolorytu.  

Z kolei miasteczka na północ od Valetty już nawet nie udają rybackich osad. Sliema i St. Julian’s stały się betonową pustynią z nieproporcjonalnie wysoką zabudową w stosunku do starego układu wąskich ulic. Nie chciałbym tu spędzać wakacji, ale widać wielu ludziom właśnie atmosfera gwarnego, pulsującego kurortu odpowiada.

Dalej nad Zatoką Św. Pawła znajduje się kolejne skupisko apartamentów Buģibba-Qawra (nie tak przytłaczające jak Sliema-St. Julian’s). Tu zatrzymaliśmy się dla zwiedzenia ekspozycji Malta Classic Car Collection. Stare samochody mają swój urok. Nie tylko dla miłośników motoryzacji.

Jedyną piaszczystą plażą z prawdziwego zdarzenia jest na północno-wschodnim wybrzeżu Għadira. Musieliśmy przejechać niemal całą wyspę wzdłuż, aby się tam dostać. Tym większe było nasze rozczarowanie, bo zamiast długiej na osiemset metrów łachy złotego piasku, zobaczyliśmy coś, co bardziej przypominało pokłady szarego pyłu. Na dodatek wzdłuż brzegu zalegały zwały wyschniętych wodorostów. Pewnie w sezonie, który zaczyna się tu w kwietniu, inaczej to wygląda, całość jest uporządkowana, a wakacyjny nastrój tworzą rozstawione w rzędach kolorowe parasole.

Wybrzeże po drugiej, południowo-wschodniej stronie wyspy jest mniej dostępne, na jego długich odcinkach nie ma żadnych ludzkich osiedli, a przez to jest bardziej dzikie i malownicze. Skały rzeźbione przez wiatr, fale i słońce tworzą formacje o różnych kształtach. Najbardziej znana z nich jest Błękitna Grota w formie masywnego łuku rozpiętego nad wodami zatoki.

W swojej środkowej części południowo-wschodnie wybrzeże piętrzy się na tyle wysoko (osiąga 253 m.n.p.m. – najwyższy punkt na Malcie), że widać stąd nie tylko bezkres wód, ale i Valettę i morze po przeciwnej stronie. Na tym odcinku zwanym klifami Dingli wybudowano promenadę, którą można się przejść, podziwiając niczym nie przesłonięte widoki.  

W pobliżu klifów Dingli znajduje się miejsce, które ktoś żartobliwie nazwał Clapham Junction, tak jak ruchliwy węzeł kolejowy w Londynie, a to dlatego że w skalistym podłożu wycięte są dziesiątki jakby torowisk. Te prosto biegnące, równoległe do siebie zagłębienia powstały setki lat temu, a z jakiego powodu i czemu służyły, tego nie wiemy. Mnie nie wydały się aż tak tajemnicze. Nie wykluczałbym, że są skutkiem naturalnego procesu erozji skał.

Na ostatni dzień zostawiliśmy sobie wycieczkę do trzech zatok z piaszczystymi plażami dalej na północ. Pogoda zrobiła się wtedy piękna, słońce świeciło na niemal bezchmurnym niebie, wiatr był prawie nieodczuwalny. Nie mogliśmy mieć lepszej. Pierwsza z zatok zwana jest popularnie Golden Bay i w pełni na takie miano zasługuje. Skaliste ramiona wybrzeża obejmują lazurowe wody, a w dole rozciąga się szeroka przestrzeń złocistego piasku. Na szczycie klifu stoi pięciogwiazdkowy Radisson i to jedyna rzecz, która zaburza harmonię.

Mieliśmy posiedzieć na plaży przez jakiś czas, a potem podjechać autem dalej, ale odkryliśmy, że górą wzdłuż klifu biegnie ścieżka, którą można swobodnie wędrować do kolejnej zatoki Għajn Tuffieħa. Po drodze mija się jedną z wież strażniczych zbudowanych przez joannitów, a widok otwiera się na malowniczą zatokę, a nawet dwie, bo z góry zobaczyć można nie tylko błyszczącą taflę Għajn Tuffieħa, ale i dalszą za następnym cyplem. Ścieżka prowadzi w dół do piaszczystej plaży, węższej niż Golden Bay, ale ładniejszej, bo zbocza są tu pokryte obficie zieloną roślinnością, a kępy upstrzone drobnymi żółtymi kwiatkami. Miejsce jest mniej dostępne, a przez to bardziej dzikie, pozostawione naturze.  

Kraniec Għajn Tuffieħa wieńczy potężna formacja skalna, a po jej drugiej stronie brzeg ma zupełnie inny wygląd, zamiast łagodnych, zielonych zboczy opadają stromo jęzory zastygłej jak lawa szarej gliny. W oddali widać na wysokim skalistym klifie kolejną wieżę strażniczą joannitów, górującą nad zatoką Ġnejna. Można by i tam dojść pieszo, ale odległość jest już większa, więc decydujemy się na powrót do samochodu.

Aby dojechać autem do plaży Ġnejna, trzeba cofnąć się w głąb lądu do miasteczka Mġarr i stamtąd zjechać w dół wąską i krętą drogą. Trzecia plaża i znowu inna. Pierwsza była bardziej turystyczna, druga bardziej naturalna, ta służy głównie lokalnej społeczności. Otaczają ją domki, częściowo wydrążone w skale, częściowo wymurowane, z bezpośrednim dostępem do wody. Letnisko wyglądające trochę jak wioska troglodytów. Na wodzie kołyszą się główki bojek. W sezonie cumuje przy nich pewnie flotylla łódek.

Malta to wyspa, więc koniecznie na liście Top 5 musi znaleźć się fragment jej wybrzeża, a jeśli tak, to wpisujemy:

4. Wędrówka wzdłuż wybrzeża Golden Bay – Għajn Tuffieħa – Ġnejna           

Czytaj dalej

Copyright © 2014