Podróżowanie po Malcie

Malta jest małą wyspą. Jej powierzchnia wynosi 246 km2, czyli dużo mniej niż naszego rodzinnego miasta, Krakowa. Dojechać można więc wszędzie w stosunkowo krótkim czasie. Zasadniczo istnieją dwie opcje podróżowania: publicznym autobusem lub wynajętym samochodem. Sieć połączeń autobusowych jest bardzo dobrze rozwinięta, a cena umiarkowana (21 EUR za kartę siedmiodniową), poważnie się więc zastanawiałem nad wyborem tego rozwiązania. Ostatecznie jednak postawiłem na samochód. Dlaczego? Nie chciałem być uzależniony od rozkładów jazdy, chciałem uniknąć konieczności szczegółowego planowania przejazdów, gdy dotarcie do kilku punktów wymagałoby przesiadek, oczekiwania na przystankach na przyjazd autobusu, siedzenia dłużej w środku (bo jednak komunikacja publiczna zabiera więcej czasu). Nie bez znaczenia był też fakt, że ostatniego dnia mieliśmy samolot dopiero wieczorem, a mieszkanie musieliśmy opuścić przed południem. Mając samochód, po prostu zapakowaliśmy walizki do bagażnika i pojechaliśmy na kolejną wycieczkę. 

Wynajem auta na Malcie nie jest drogi. My skorzystaliśmy z lokalnej wypożyczalni JS Car Hire. Peugeot 208 z obniżoną odpowiedzialnością za szkody do 100 EUR kosztował nas 134 EUR, czyli 19 EUR za dobę. Za benzynę zapłaciliśmy 48 EUR, raz za parking w Valletcie 3 EUR. Daje to łącznie 185 EUR. Rozsądny poziom, choć to ponad 2,5 razy więcej, niż zapłacilibyśmy za publiczny transport. Mimo wszystko warto było, szczególnie że w gratisie miałem możliwość spróbowania samodzielnej jazdy przy obowiązującym lewostronnym ruchu.

Początek nie był łatwy, gdyż było po zmroku, a z lotniska dostaliśmy się na ruchliwe trzypasmowe rondo, z którego zjechaliśmy zbyt wcześnie. Trzeba było zawracać. Z przyzwyczajenia chciałem wykonać ten manewr w lewo, a tu konieczna była zmiana myślenia i ruch w prawo. Podróż do punktu docelowego trwała niewiele ponad 20 minut, ale że wymagała pełnej koncentracji, wyczerpała mnie mocno, a jeszcze auto trzeba było zaparkować. Samochód kompaktowy, a wydawał mi się większy od mojej Skody Superb. Manewrowałem nim niezdarnie.   

Z czasem poczynałem sobie coraz śmielej, ale trzeba jasno powiedzieć, że jeżdżenie samochodem po Malcie nie sprawia przyjemności. Sieć dróg jest gęsta, tak gęsta, że układ komunikacyjny jest mało czytelny, a wybór kierunku nieinstynktowny. Drogi wiją się, ich szerokość potrafi się nagle zmniejszyć. Nawierzchnia nie jest w dobrym stanie. Oznakowanie kierunków nie zapewnia dobrej informacji – bez nawigacji satelitarnej ani rusz (ale nawigacja też potrafi spłatać psikusa – raz nawet musieliśmy wycofywać się tyłem, bo wprowadziła nas w tak gęstą starą zabudowę, że nie dało się przejechać). Na Malcie w zasadzie nie ma tradycyjnych skrzyżowań, wszędzie są ronda, co pogarsza płynność jazdy. Aglomeracja Valetty jest zakorkowana, a nie da się jej ominąć, podróżując z południowo-wschodniej do północno-zachodniej części wyspy i z powrotem. Przebijanie się przez te korki było więc naszym niemal codziennym rytuałem. W efekcie przemieszczanie się zabierało więcej czasu, niż wynikało to z kilometrażu.  

Czytaj dalej

Copyright © 2014