Valetta, built by gentlemen for gentlemen

Valetta, stolica państwa, położona na półwyspie Sciberras. Za jej ikoniczny widok uchodzi ten od strony Sliemy, z widoczną wielką kopułą kościoła karmelitów (wszyscy myślą, ja też tak sądziłem, że to kopuła katedry). Znacznie ciekawszy jest jednak widok z drugiej strony, szczególnie że bardziej powiązany z historią. Wysoki brzeg Valetty ciągnie się wzdłuż regularnej linii, podczas gdy zatoka po przeciwnej ponacina jest cyplami. Brzegi zabudowane są gęsto wiekowymi kamiennymi budynkami i umocnieniami w charakterystycznym dla Malty żółto-beżowym kolorze. To Birgu, pierwotne miejsce osadnictwa, z wniesionym przez joannitów na miejscu średniowiecznego zamku fortem St. Angelo, oraz siostrzana Isla (Senglea). Leżącą między nimi zatokę o podłużnym kształcie można było zamykać przeciągniętym łańcuchem, tworząc bezpieczną przystań. Dziś zamiast maltańskich galer cumują tu jachty, a las ich masztów sterczy ponad wodą. W głębi zatoki rozłożyło się trzecie z historycznych maltańskich miast, Bormla (Cospicua). Stąd kursuje prom, którym w ciągu paru minut można przeprawić się do Valetty (bilet powrotny 2,80 EUR, odpływa co pół godziny).

Widok z pokładu promu, kiedy wypłynie się już z objęć Birgu i Isly, jest imponujący. Na wprost jak na dłoni ma się całą zabudowę Valetty oraz Floriany, a mury piętrzą się stopniowo do wysokości 60 metrów. Prom dobija do miejsca, które dzieli tylko kilkadziesiąt kroków od nowoczesnej windy, która wywozi chętnych na poziom górnego bastionu (1 EUR, płaci się tylko za wyjazd; bezpłatny dla posiadaczy biletu na prom, my zapłaciliśmy, bo zorientowaliśmy się po fakcie). To najlepszy sposób, aby szybko znaleźć się w Valetcie. Nam się spieszyło, gdyż zbliżała się dwunasta, a punktualnie w południe miał nastąpić tradycyjny salut artyleryjski. Działa zlokalizowane są na dolnym tarasie bastionu, a ceremonię obserwować można z tarasu górnego, mając przed oczami wspaniały widok na wody zatoki, fort St. Angelo, Birgu, Islę i Bormlę, portowe doki po prawej i strzegący wejścia od strony morza fort Ricasoli po lewej. Bateria składa się z ośmiu dział (repliki angielskiego działa z 1880 roku), strzał nastąpił tylko z jednego, ale i tak huk był wielki i dymu dużo też (salut codziennie o godzinie 12 i 16).

Górny taras bastionu zajmuje zadbany ogród z kolumnadą, fontanną, pomnikami. Nosi nazwę Górnych Ogrodów Barraka (w odróżnieniu od Dolnych zlokalizowanych w wysuniętej części półwyspu w pobliżu fortu St. Elmo). Założony przez joannitów, od ponad 200 lat służy ogółowi (i bardzo dobrze, bo zieleni w Valetcie jest jak na lekarstwo).

Do Valettty można dostać się w bardziej tradycyjny sposób niż promem i windą. Idąc od strony Floriany, czyli przedmieść stolicy, przekracza się bramę miasta i wchodzi na jej główną ulicę, ulicę Republiki.

Ufortyfikowane miasto powstało w efekcie tureckiego najazdu i skutecznej obrony. Nagle uświadomiono sobie wagę powołania zakonu św. Jana, a z katolickich królestw i od papiestwa zaczęły płynąć pieniądze. Sam król Hiszpanii, Filip II, stał się patronem budowy. Obręb miasta wyznaczyły naturalne warunki – mniej więcej w połowie długości półwysep Sciberras przecina garb wzgórza, tu konieczne było umiejscowienie murów zamykających dostęp i bastionów do ostrzału z góry zbliżającego się od nasady półwyspu przeciwnika. Z pozostałych trzech stron ziemię oblewały wody, brzegi umocniono, a od pełnego morza skuteczną obronę zapewniał odbudowany fort St. Elmo. Obszar wewnętrzny podzielono siecią tworzących szachownicę ulic. Ściśle określono wymogi dotyczące wyglądu budynków i ich infrastruktury (zbiornik na wodę, kanał ściekowy). Rycerzy zachęcano do budowy prywatnych domów, wyłączając nieruchomość z majątku, który po śmierci należał się zakonowi. W krótkim okresie czasu powstał wyjątkowy zespół urbanistyczny, jak miał powiedzieć Benjamin Disraeli, przyszły premier Wielkiej Brytanii: miasto pałaców zbudowane przez szlachetnie urodzonych dla szlachetnie urodzonych.

Wielki mistrz La Valette zmarł w trakcie prac, a miasto nazwano jego imieniem. Budowa postępowała w szybkim tempie. Niecałe sześć lat po oblężeniu, w marcu 1571 roku, zakon zostawił Birgu i przeniósł się do Valetty.  

Dzisiejsze główne wejście do miasta to efekt kompleksowej przebudowy, ukończonej w 2015 roku, a przeprowadzonej wedle projektu sławnego włoskiego architekta Renzo Piano (autor m.in. najwyższego wieżowca w Londynie, The Shard). Piano zdecydował się na usunięcie naleciałości, efektów zmian dokonanych w ciągu ostatnich stuleci i przywrócenie temu miejscu dawnej funkcjonalności – przeprawa nad fosą stała się na powrót mostem, otwór w murach miejskich został zawężony, aby dać przechodniom realne poczucie przejścia z zewnątrz do wewnątrz – to wszystko jednak bez dosłowności, nowe budowle mają współczesny kształt. Tuż obok powstał budynek maltańskiego parlamentu, którego architektura znakomicie współgra z surowym wyglądem miejskich umocnień. To ogromne dwa bloki kamienia o porowatej, jakby naruszonej przez słońce i wiatr, powierzchni. Wydaje się, że wiszą w powietrzu, gdyż wsparte są na nieproporcjonalnie wąskich filarach, a cała dolna kondygnacja jest przeszklona. Ostatnim elementem nowego wejścia do Valetty jest teatr pod gołym niebem stworzony na ruinach budynku opery zbombardowanej przez Niemców w 1942 roku.    

Przy głównej ulicy mieszczą się markowe sklepy i restauracje, jak w każdym dużym mieście. Łatwo się zagapić i przejść obok konkatedry św. Jana, jej fasada jest bowiem prosta i niewyeksponowana. Byłby to niewybaczalny błąd, bo wnętrze jest niepowtarzalne, stanowi wspaniały relikt kultury joannitów (wstęp 10 EUR). Gdy rycerze przeprowadzili się do Valetty, plac zarezerwowany pod budowę kościoła był jeszcze pusty. Dopiero w kolejnym roku wielki mistrz zlecił wykonanie planów. Potem budowa poszła już szybko i w 1577 roku joannici mogli zacząć gromadzić się tu na modlitwę. Początkowo dekoracje były skromne, ale gdy nastała epoka baroku i mody na bogate zdobienia, pełne przepychu wnętrza, ówczesny wielki mistrz zdecydował, że kościół św. Jana ma pokazywać potęgę zakonu. I tak się stało – niemal każdy centymetr kwadratowy powierzchni ścian i sufitów został wypełniony malowidłami, ornamentami, złoceniami, rycerze pospieszyli z donacjami wartościowych dzieł, a każda z grup językowych chciała, aby jej kaplica była najwspanialsza. Zupełnie unikatowa w tym kościele jest posadzka, którą tworzą barwne płyty nagrobne wykonane z marmuru, porfiru, lapisu lazuli i innych kamieni szlachetnych, upamiętniające zakonnych rycerzy, członów szlacheckich rodów europejskich. W krypcie pod głównym ołtarzem spoczywają doczesne szczątki wielkich mistrzów – L’Isle Adam, Homedes, Sengle, Valette, Cassière, Wignacourt, nazwiska znane z kart historii joannitów.

Jakby tego wszystkiego było mało, w przykościelnym oratorium zobaczyć można arcydzieło malarstwa, stworzony specjalnie dla tego wnętrza obraz Ścięcie św. Jana Chrzciciela, największe pod względem wymiarów, a może i walorów artystycznych, dzieło Caravaggio i jedyne przez niego podpisane. Biblijna scena przedstawiona jest naturalistycznie, nie ma w niej wzniosłości, tylko brutalność oprawcy, nieczułość służącej, szyderstwo współwięźniów. Stosowana przez artystę technika chiaroscuro z kontrastem świetlnym wzmacnia dramatyzm sytuacji. 

Joannici stracili kościół św. Jana wraz z innymi nieruchomościami, gdy w 1798 roku inwazji na Maltę dokonał Napoleon (będąc wówczas ze swoją armią w drodze do Egiptu). Zakon był wtedy w kryzysie i po krótkim oporze skapitulował. Tak po blisko trzech wiekach zakonne państwo przeszło do historii (francuskie rządy nie trwały długo, w 1800 roku władzę przejęli Anglicy). Kościół św. Jana został przekazany biskupowi Malty i został podniesiony do rangi konkatedry, czyli współkatedry względem pierwotnej katedry biskupiej w Mdinie.

10 lutego każdego roku ulicami Valetty przechodzi procesja ku czci św. Pawła Apostoła, upamiętniająca jego niezamierzone przybycie na Maltę w 60 roku n.e., gdy statek wiozący go do Rzymu, rozbił się u brzegu wyspy. My trafiliśmy na udekorowane z wyprzedzeniem główne ulice, a nawet na uliczny koncert, który najpewniej był próbą przed uroczystościami. Kościół św. Pawła Rozbitka, skąd wychodzi procesja z figurą świętego, jest jednym z najstarszych w Valetcie (wstęp bezpłatny, dobrowolna ofiara). Z mrocznym wnętrzem, ścianami ozdobionymi draperiami w kolorze purpury, zwisającymi kryształowymi żyrandolami przywodzi na myśl scenę teatru przygotowaną do odegrania jakiegoś dramatu z akcją dziejącą się na Wschodzie.   

Valetta pełna jest reprezentacyjnych budynków, które w większości powstały jako domy, zajazdy rycerzy danego języka (taka bowiem była organizacja zakonu joannitów). Później były one rozbudowywane, zmieniała się ich funkcja, i tak na przykład Zajazd Kastylijski to dziś siedziba premiera Malty, Zajazd Prowansalski mieści muzeum archeologiczne, a z kolei w Pałacu Wielkich Mistrzów urzęduje prezydent republiki. Właściwie cała zabudowa miasta sprawia solidne wrażenie, może dzięki temu, że podstawowym budulcem był kamień, a wszystkie fasady są utrzymane w jednorodnej stylistyce. Elementem, który wyraźnie wyróżnia maltańskie budownictwo, są drewniane wykusze, dające możliwość obserwacji z góry toczącego się na ulicy życia, a zapewniające większą dyskrecję niż otwarte balkony.

Na krańcu półwyspu znajdują się umocnienia historycznego fortu St. Elmo, a w jego zabudowaniach pomieszczono Narodowe Muzeum Wojny (wstęp 10 EUR). Spodziewałem się, że będzie poświęcone głównie czasom oblężenia Malty przez Turków, bo przecież obrona fortu St. Elmo odegrała wtedy kluczową rolę, ale zasadnicza część ekspozycji dotyczy I, a szczególnie II wojny światowej, czemu też trudno się dziwić, gdyż w latach 1940-42 Niemcy do spółki z Włochami mieli na celu przejęcie kontroli nad wyspą i usunięcie stąd Brytyjczyków, a mieszkańcy cierpieli na skutek powtarzających się intensywnych bombardowań.  Malta znajdowała się więc na pierwszej linii frontu. W sumie wizyta ciekawa, ale nie jest to obowiązkowy punkt programu zwiedzania Valetty.

W stolicy jest wiele muzeów. My byliśmy w jeszcze jednym. Muzeum Poczty Malty (wstęp 5 EUR) mieści się w wąskiej trzypiętrowej kamienicy. Na niewielkiej powierzchni znajduje się dość skromna ekspozycja, głównie są to kolekcje znaczków maltańskich, trochę dawnych listów. Sądziłem, że zobaczymy więcej artefaktów obrazujących, jak dawniej funkcjonowała poczta. Wizytę można potraktować jako przerywnik w trakcie spaceru ulicami miasta.   

Na listę Top 5 of Malta wpisujemy:

1. Valetta, zespół urbanistyczny

2. Konkatedra św. Jana, wnętrze

Czytaj dalej

Copyright © 2014