Fort Monostor

Komárom, 15/08/2011

Fort Monostor był pierwszą rzeczą, jaką chcieliśmy zobaczyć w Komárom, ale gdy przyjechaliśmy tu w sobotę okazało się, że jest zamknięty dla zwiedzających – na imprezę dla pracowników cały teren wynajęła Nokia. Drugie podejście zrobiliśmy wracając z Bábolnej. Na szczęście tym razem nie czekała nas żadna przykra niespodzianka.

Kiedy staje się na parkingu, właściwie niczego nie widać poza drogą niknącą wśród dwóch foremnych, porośniętych trawą zboczy i prześwitującym między nimi kamiennym murem. Lipa! – pomyślałem sobie, ale szybko zmieniłem zdanie. Wystarczy przekroczyć ufortyfikowaną bramę i znaleźć się wewnątrz umocnień, aby dostrzec ich ogrom. Cały ten kompleks rozpościera się na obszarze 70 hektarów (wliczając przedpole). Fort ma kształt nieforemnego ośmiokąta, obwiedziony jest głęboką fosą o dziewięciometrowej szerokości. Mury zbudowane są z kamienia i cegły, ale teren został tak ukształtowany, aby uniemożliwić bezpośredni ostrzał artyleryjski (stąd z zewnątrz fort nie robi większego wrażenia, bo jest po prostu prawie niewidoczny). W węzłowych punktach linię obrony wzmacniały bastiony. Największy z nich wysunięty w kierunku Dunaju uzbrojony był w 170 dział; jego mury mają sześć metrów grubości i 15-18 metrów wysokości.

Fort był w pełni samowystarczalny; były tu koszary, szpital, stajnie, magazyny, kuchnie, studnie. Budynki o łącznej powierzchni 32 tysięcy metrów kwadratowych połączone były wewnętrznymi korytarzami. Dzięki temu komunikacja między poszczególnymi sekcjami fortu mogła odbywać się bez problemu nawet w trakcie ciężkiego ostrzału artyleryjskiego.

Od 1945 do 1990 roku Monostor stanowił zamkniętą bazę Armii Czerwonej. Ślady jej bytności widać po dzień dzisiejszy. To nie tylko wyżłobione w tynku napisy cyrylicą, ale przede wszystkim poczyniona dewastacja obiektów – wyrwane framugi, zdemontowane podłogi, rozbite kamienne okładziny. Podobno jedna z pozostawionych przez sołdatów inskrypcji mówiła „Ten, kto tu nie był, nie zrozumie, ten, kto był, nigdy nie zapomni”.

My byliśmy. Byliśmy w przeraźliwie pustych koszarach, w stajennej hali, gdzie ciągle sterczy dwanaście marmurowych poideł, w bastionie już niepotrzebnie górującym nad Dunajem, w zarośniętej wysoką trawą fosie. Byliśmy. Będziemy pamiętać.

Czytaj dalej

Copyright © 2014