Krótki spacer w Győr

Győr, 14/08/2011

Győr to jedno z większych miast na Węgrzech; pod względem liczby ludności (130 tys) zajmuje szóste miejsce. Przykładając polską miarę należałoby je uznać za miasto wielkości średniej. I realnie takie jest. Ze spokojnych przedmieść trafia się od razu do bardziej ruchliwego centrum. Układ komunikacyjny jest prosty, trudno się tu zagubić.

Miejsce, gdzie Raba wpływa do jednej z odnóg Dunaju, nieco wywyższone w stosunku do otaczającej je równiny (bardziej pagórek niż wzgórze), stanowiło centralny punkt osady w czasach Celtów i Rzymian. Później wzniesiono tu gród biskupi, a w niespokojnych czasach wojen z Turkami fortecę. W czasie tych walk w XVI wieku miasto doszczętnie spłonęło. Győr powstało na nowo jako barokowy zespół miejski. I wiele z tych kamieniczek przetrwało do dzisiejszych czasów, stanowiąc zabytkowe centrum nowoczesnego miasta.

Dotarliśmy tam wczesnym popołudniem, kiedy temperatura dochodziła do 30 stopni. Kamila narzekała na obtartą przez sandał stopę. Spacer w pełnym słońcu po rozgrzanych ulicach miasta, którego dobrze się nie zna, kiedy nie ma się jasności co do wyboru najlepszej trasy, nie tworzy klimatu do zachłyśnięcia się widokiem poznawanego miejsca. Przeszliśmy główną ulicą, doszliśmy do ujścia Raby do Dunaju, w drodze powrotnej widzieliśmy katedrę i pozostałości fortyfikacji. Po czym z przyjemnością wróciliśmy do samochodu, czym prędzej włączając klimatyzację.

W Győr byliśmy, ale uroki tego miasta pozostały dla nas nieodkryte.

Czytaj dalej

Copyright © 2014