W stadninie arabów

Bábolna, 15/08/2011

Zaledwie 20 kilometrów od Komárom znajduje się miejsce sławne w świecie hodowli koni, założona w 1789 roku stadnina w Bábolnej. Cel jej powstania był czysto militarny; chodziło o stworzenie profesjonalnej hodowli koni na potrzeby cesarskiej kawalerii. Potrzebny był wierzchowiec silny, wytrzymały, zdolny do długich rajdów, wszechstronny. Sukces przyszedł wraz z decyzją mieszania krwi arabskich ogierów i miejscowych klaczy, które z racji długiej okupacji tureckiej z reguły posiadały sporą zawartość bliskowschodnich genów. Za protoplastę koni z Bábolnej uchodzi ogier o imieniu Shagya zakupiony w 1836 roku od jednego z plemion beduińskich. Jego też imienia użyto do nazwania wyhodowanej tu rasy arabów.

Arab Shagya w porównaniu do araba czystej krwi jest koniem wyższym, o większej ramie, posiadającym wszystkie pozytywne cechy araba, a dodatkowo dużą skoczność. Był koniem bardzo cenionym w monarchii Austro-Węgierskiej, a teraz znakomicie nadaje się do profesjonalnego sportu. Jest to jednak rasa mało znana, bo hodowana jest głównie w kilku ośrodkach dawnego imperium.

Pojechaliśmy nie bardzo wiedząc, co będziemy mogli tam zobaczyć. Czy będziemy mogli wejść na teren stadniny, czy zwiedzimy tylko miejscowe muzeum.

Niestety po raz kolejny przekonaliśmy się, że turysta na tym pograniczu Węgier i Słowacji musi wykazać się dużą dozą wyrozumiałości dla swoich gospodarzy. Muzeum prezentujące historię stadniny i jeździectwa, pomieszczone w ładnym secesyjnym budynku dawnego kasyna oficerskiego, było zamknięte, choć minęła już dziesiąta (czyli teoretycznie od ponad godziny powinno być otwarte). Po drugiej stronie drogi za drzewami schowany był główny budynek stadniny. Znaleźliśmy tam recepcję. Na powtarzane – muzeum? muzeum? – pani recepcjonistka z miłym uśmiechem wskazała godzinę pierwszą na ściennym zegarze. Czekać trzy godziny w tej mieścinie – nie, to nie miało żadnego sensu. Visit? visit? – zapytaliśmy jeszcze, pokazując na widoczny za oknami dziedziniec. Pani twierdząco pokiwała głową, więc poszwendaliśmy się trochę wśród tutejszych zabudowań, w stajni widzieliśmy kilkanaście koni i nasza wizyta w cesarskiej Bábolnie szybko dobiegła końca.

Czytaj dalej

Copyright © 2014