Ostatki

03/05/2016

Przez noc pogoda zmieniła się zasadniczo. Rano całe niebo było zachmurzone. Zrobiło się chłodno. Zanim po śniadaniu znieśliśmy bagaże do samochodu, zaczął padać deszcz. Jak to dobrze, że dzień wcześniej zdołaliśmy spenetrować całe otoczenie zamku. Teraz nie byłaby to żadna przyjemność.

W kasie biletowej byliśmy pięć po dziesiątej. Niestety, jak się okazało, pięć minut za późno – grupa z przewodnikiem wyruszyła już na zwiedzanie. Następna tura dopiero o jedenastej. Gdyby była ładna pogoda, można by poczekać, siedząc na ławeczce, albo spacerując po ogrodzie, ale w chłodzie i deszczu? Postanowiliśmy zatem zwiedzić dwie odrębne wystawy, na które wstęp był indywidualny. Pierwsza prezentowała przedmioty codziennego użytku, monety, elementy uzbrojenia pochodzące z czasów rzymskich, znalezione w miejscowości Mušov (znajdującej się w sąsiedztwie Aqualandu Moravia). Odkryto tam pozostałości obozu rzymskiego. Legioniści stacjonowali na tym terenie w okresie panowania Marka Aureliusza, kontrolując plemiona germańskie i dbając o zachowanie spokoju na północnej granicy imperium. Druga wystawa traktowała o dziejach winiarstwa. Przygotowana była w nowoczesnej koncepcji – tu jakieś obrazy wyświetlały się z projektora, tam znowu trzeba było podjąć pewne aktywności konieczne do zdobycia wiadomości. Kamili najbardziej podobało się pedałowanie na stacjonarnym rowerze, symulujące przejażdżkę wzdłuż winnic.  Dopełnieniem ekspozycji była wizyta w zamkowych piwnicach, gdzie zobaczyć można kolekcję zabytkowych pras winiarskich, a przede wszystkim gigantycznych rozmiarów dębową beczkę z 1643 roku o długości 6,21 m, maksymalnej średnicy 5,24 m i pojemności 101.400 litrów. Beczka służyła do pobierania dziesięciny od dzierżawców książęcych winnic, ale powstała też jako swego rodzaju kaprys możnowładcy, stąd jej bogata ornamentyka. Zachowały się sygnatury twórców – samą beczkę wykonał bednarz Christof Specht z Brna, a jej łoże cieśla Bartolme Schütz z Innsbrucka. Beczka nie służyła długo do pierwotnego celu. Podobno po mniej więcej 30 latach nastąpił okres nieurodzaju i przez jakiś czas stała pusta. Drewno rozeschło się i beczka utraciła szczelność. Odtąd stanowiła jedynie przedmiot podziwu książęcych gości, bo faktycznie w klasyfikacji najstarszych i największych tego typu okazów zajmuje wysokie miejsce. Jedynie beczka z Halberstadt powstała od niej wcześniej i ma większą pojemność.

Kiedy wyszliśmy z piwnic, mijało południe. Deszcz ciągle padał. Nie pozostało nam już nic innego, tylko wsiąść do auta i wyruszyć w powrotną drogę.

Copyright © 2014