Fallas de Valencia

Gdybyśmy przyjechali do Walencji między 14 a 19 marca, wzięlibyśmy udział w corocznej fieście Fallas de Valencia (wpisanej na listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO), a że byliśmy w styczniu, mogliśmy uczestniczyć tylko w jej namiastce, jaką jest wizyta w monotematycznym Museo Fallero.

Jak to zwykle jest ze świętami ludowymi, a do tej kategorii należą Fallas, ich pochodzenie nie do końca jest pewne. Przypuszcza się, że początki związane były z prozaiczną aktywnością robienia wiosennych porządków, w trakcie których palono niepotrzebne rzeczy. Tu szczególnie mogły odznaczyć się warsztaty stolarskie z racji posiadania łatwopalnego surowca. Z czasem przerodziło się to w rytuał, ogniska podpalano 19 marca w wigilię św. Józefa, patrona stolarzy. W XIX wieku było to już święto, którym żyło całe miasto, święto, którego celebracja rozciągnęła się z do kilku dni, a przygotowania do niego trwają wiele miesięcy.

Mieszkańcy z jednej ulicy, z jednego kwartału działają w ramach lokalnego komitetu. Najpierw zbierają fundusze, potem zatrudniają projektantów, artystów, rzemieślników, aby przygotować figury (ninots), tradycyjnie wykonywane z drewna, papieru, gipsu, teraz najczęściej ze styropianu, które w czasie święta złożyć się mają w wielkoformatową kompozycję zwaną falla. Ninots tworzą zabawne scenki, często to satyra o społecznym wydźwięku.

W weekend poprzedzający Fallas de Valencia odbywa się wielka parada, w trakcie której ninots wędrują przez miasto. Komisja konkursowa ocenia artyzm i pomysłowość, przyznaje nagrody, a w głosowaniu wybierane są dwie, jedna w kategorii dorosłej, druga w kategorii dziecięcej, którym darowane będzie życie, albowiem generalnie przeznaczeniem ninots jest unicestwienie w ogniu, stanowią materiał dla wielkich pochodni.

Wraz z rozpoczęciem fiesty z wykorzystaniem ninots konstruowane są fallas, kompozycje mogące przekraczać trzydzieści metrów wysokości, a każdego dnia na ulicach słychać wybuchy petard, wieczorami z kolei można oglądać pokazy ogni sztucznych. Finał ma miejsce w nocy z 19 na 20 marca, kiedy pod fallas po kolei podkładany jest ogień, a wielkie płomienie wzbudzają entuzjazm widowni. Jakoś nikt nie myśli, że ta wieloletnia tradycja jest trochę w kontrze do dzisiejszego powszechnego przekonania, że niezbędna jest zmiana zwyczajów dla powstrzymania zmian klimatu, a publiczne palenie figur ze styropianu na pewno nie służy promocji takich postaw.

W Museo Fallero zobaczyć można przede wszystkim zbiór ninots z darowanym życiem z ostatnich kilkudziesięciu lat (te najstarsze to repliki oryginałów, te nie były aż tak trwałe, aby w dobrej kondycji znaleźć się na ekspozycji). Przechodząc od jednej scenki do drugiej nieraz można się uśmiechnąć, a zawsze trzeba docenić ilość i jakość pracy włożonej w przygotowanie tych figur, których żywotność miała wynieść zaledwie kilka dni. Są też plakaty okolicznościowe oraz portrety mistrzyń ceremonii, wybieranej corocznie Fallera Mayor.

Czytaj dalej

Copyright © 2014