Ogrody Turii

Turia towarzyszyła Walencji przez setki lat, stanowiąc militarną osłonę miasta i doprowadzając życiodajną wodę do podmiejskich ogrodów. Jednakże wraz ze wzrostem populacji i rozwojem terytorialnym Walencji, rzeka zaczęła być przeszkodą, a wskutek powtarzających się powodzi, zagrożeniem. Najbardziej wspominana jest powódź z 14 października 1957 roku, kiedy wielka fala zalała ogromny obszar i spowodowała śmierć 81 mieszkańców. W celu uniknięcia takich katastrof podjęto decyzję o budowie nowego koryta rzeki o większej przepustowości i całkowicie omijającego miasto od strony południowej. Prace te ukończono w 1973 roku.

Turia przestała płynąć przez Walencję, a w jej miejscu pozostała wstęga suchej ziemi, przecinająca centralne dzielnice z północnego zachodu na południowy wschód. Początkowo władze zamierzały przeznaczyć ją na nową arterię komunikacyjną, lecz akcja obywatelska spowodowała, że plany zmieniono i powstał kompleks terenów zielonych o długości niemal dziesięciu kilometrów, noszących wspólną nazwę: Ogrody Turii (Jardines de Turia).

Któregoś ranka wybrałem się na poranny trening do Ogrodów Turii. Przebiegłem większość ich długości i było to wyjątkowe doświadczenie w mojej karierze biegacza. Poruszałem się wśród drzew i krzewów, wijącą się, ciekawie poprowadzoną ścieżką, a jednocześnie miałem wrażenie, jakbym przemieszczał się rzeką, mijając pod spodem kolejne mosty, widząc jedynie górne fragmenty fasad budynków, których dolne części zasłaniały kamienne obmurowania bulwarów.

Na tym obszarze pomieszczono tereny spacerowe, miejsca piknikowe, sadzawki, klomby, a nawet boiska treningowe i stadion lekkoatletyczny. Na jednym z jego końców znajduje się Bioparc, czyli zoo, a na drugim Oceanográfico, czyli zoo z fauną morską. Ogrody Turii mogą być więc polem wielorakiej aktywności na świeżym powietrzu. Gdyby nie to, że mają rurowaty kształt, śmiało mogłyby nosić miano zielonych płuc miasta.       

Czytaj dalej

Copyright © 2014