Ruzafa

Ruzafa to obecnie najbardziej modna dzielnica Walencji, tak piszą wszyscy. W zamierzchłych czasach była to osada położona poza murami obronnymi, z czasem rozwinęła się w oddzielny organizm miejski, w którym zamieszkiwała głównie klasa pracująca. W czasach najnowszych mieszkańcy poczęli przenosić się ze starych kamienic czynszowych do nowych budynków w innych rejonach Walencji. Dzielnica podupadała, lecz znaleźli się ludzie, których zaczęła przyciągać swoim wyjątkowym klimatem. Dziś fasady domów są odświeżone, mieści się tu wiele barów, sklepów z modą szytą na miejscu lub designerską z secondhandu, antykwariatów. Jest miejscem wieczornych spotkań, gdy na chodnikach rozstawiane są stoliki i krzesła.

Zamieszkaliśmy w Ruzafie przy ulicy Sevilla 16. To była plomba w otoczeniu ponadstuletnich kamienic. Mieliśmy przestrzenny, nowocześnie urządzony apartament. Choć dzielnica uchodzi za rozrywkową, w żaden sposób nie przypomina głośnego i ruchliwego krakowskiego Kazimierza. Ani wieczorem, ani nocą nie dochodziły nas odgłosy zabawy. Wybór tego miejsca był naprawdę trafiony, gdyż do ścisłego centrum Walencji można było dojść spacerem w dziesięć minut, a do bardziej oddalonych rejonów dojechać autobusem w dwadzieścia, trzydzieści.

Ruzafa jest miejscem interesującym jako całość, jako ciąg krzyżujących się ulic i stojących przy nich ładnych kamienic. Nie ma tu zasadniczo pojedynczych obiektów o wybitnej wartości, poza jednym może. Jest nim hala targowa Mercado de Ruzafa, powstała w latach pięćdziesiątych XX wieku. To betonowa struktura, leżące pudełko, ale o niezwykle lekkim wyglądzie, a to dzięki temu, że każda z czterech elewacji nie ma formy ciągłej, lecz kształt poprzecznie ułożonej żaluzji. Efekt wzmacnia jeszcze kolorystyka. Z każdej strony elewacja ma inną barwę, a słupy tworzące żaluzję różnią się odcieniem. Kamila, gdy zobaczyła ten budynek, myślała, że mieści się tu muzeum sztuki nowoczesnej.

Czytaj dalej

Copyright © 2014