W porcie i na plaży

Walencja jest położona nad morzem i takiemu usytuowaniu przez stulecia zawdzięczała swój dobrobyt, a jednak trudno nie mieć wrażenia, że miasto od tego morza odwrócone jest plecami. Z centrum do nadbrzeża można dojechać autobusem w dwadzieścia minut, a im bliżej celu, tym zabudowa jest niższa i uboższa. W Walencji powstało tyle wspaniałych obiektów, ale w pasie nadmorskim ich nie widać.  Owszem miała tu miejsce gigantyczna inwestycja przebudowy starego portu na nowoczesną marinę ze spacerowym falochronem wychodzącym daleko w głąb wody, co związane było z goszczeniem prestiżowych regat America’s Cup w 2007 roku (i ponownie w 2010), ale to w niewielkim stopniu wpłynęło do na pobliską infrastrukturę mieszkaniową i hotelową.

Tym niemniej spacer w tym miejscu to przyjemna sprawa, szczególnie że był styczeń, trochę wietrznie, ale słońce świeciło. Właśnie po to przyjechaliśmy do Walencji, aby w takich warunkach cieszyć się światłem i orzeźwiającym powietrzem.

Od portu jachtowego odchodzi promenada i ciągnie się przez trzy kilometry wzdłuż szerokiej na ponad sto metrów plaży. Teraz niewiele się tu działo, ale w lecie to miejsce na pewno tętni życiem.

Czytaj dalej

Copyright © 2014