Do Oksfordu

Zapamiętane przeze mnie obrazy Londynu z 1990 roku z łatwością połączyły się z żywymi widokami obecnego miasta. Wyrosły nowe budynki, fish & chips zostały wyparte przez organic food i serwowaną na sto sposobów kawę, zamiast wysłużonych piętrusów z wielkim przedziałem silnikowym z przodu i otwartą platformą wejściową jeżdżą teraz nowoczesne autobusy, ale to dalej jest to samo miejsce, z jednej strony tradycyjnie brytyjskie, z drugiej niezwykle kosmopolityczne, gdzie czuje się, że te setki twarzy o różnych odcieniach bieli, beżu i czerni tworzą jedno społeczeństwo. To bardziej ja się zmieniłem. Nie jestem już tym młodym człowiekiem, przed którym stała nieznana przyszłość, wiodącym wówczas skromne życie, oszczędzającym na jedzeniu, żeby wygospodarować środki na rozrywkę wspólną z przyjaciółmi z innych krajów. Przyszłość została dobrze wykorzystana. Dziś pieniądze nie są problemem (co nie stanowi przeszkody do narzekania na koszty przeliczone z funtów), stabilna praca i dochody pozwalają podróżować wraz z rodziną w Europie i poza nią. Tym niemniej zazdroszczę tamtemu dwudziestosześcioletniemu człowiekowi. Młodość nie ma ceny.

***

W piątek o 11.20 z dworca Paddington odjechaliśmy pociągiem do Oksfordu.

Czytaj dalej

Copyright © 2014