Podniebny ogród

Przez tych dwadzieścia sześć lat, kiedy mnie tu nie było, Londyn rozwinął się wzwyż. W 1990 roku najwyższym budynkiem w City, wybijającym się mocno ponad inne, był NatWest Tower (183 metry wysokości). Emocje wzbudzała wówczas budowa pierwszego drapacza chmur poza City, zlokalizowanego na terenie dawnych doków we wschodnim Londynie Canary Wharf Tower (235 metrów). Dziś wieżowce stoją wszędzie i buduje się kolejne w samym City, ale też na zachodzie, południu i wschodzie. Wyburza się biurowce z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, a na ich miejsce stawia wyższe i nowocześniejsze. Jednym z tak powstałych obiektów jest kontrowersyjny z uwagi na swoją formę 20 Fenchurch. Pierwotnie w tym miejscu stał biurowiec oddany do użytku w 1968 roku o wysokości 91 m. Ledwie po czterdziestu latach został wyburzony, a w 2014 roku otwarto nowy budynek wysoki na 160 metrów. Wizualnie nie prezentuje się on najlepiej, wygląda dość niezgrabnie, rozszerzając się ku górze i będąc lekko pochylonym do przodu. Najlepiej nie oglądać go z zewnątrz, ale rozejrzeć się wokół z jego najwyższej kondygnacji.

Dla wsparcia wniosku o wydanie pozwolenia na budowę 20 Fenchurch inwestor przedstawił koncepcję publicznie dostępnego parku, zlokalizowanego na szczycie budynku. Faktycznie taki park w formie wielkiej szklarni powstał. Nosi nazwę Sky Garden. Wstęp jest tu bezpłatny, ale nie zupełnie wolny. Właśnie to, że nie trzeba płacić, powoduje trudność w zdobyciu wejściówek, bo chętnych jest oczywiście znacznie więcej niż miejsc. Z natury rzeczy pojemność Sky Garden jest ograniczona, wpuszczanych jest zatem tylko około 250 osób w ciągu godziny. Wejściówki można zarezerwować na 2-3 tygodnie przed planowanym terminem wizyty. W tym czasie trzeba kontrolować okresowo stronę internetową Sky Garden, bo nigdy dokładnie nie wiadomo, kiedy wejściówki na konkretny dzień się pojawią. A z rezerwacją trzeba się spieszyć, szczególnie w weekendy i popołudnia. Ja wpisałem naszą grupę na godzinę 17, tak aby jeszcze zobaczyć Londyn za dnia, a potem w trakcie gęstniejącego mroku.

Po wjeździe na 34 piętro i wyjściu z windy od razu chce się biec na otwarty w kierunku południowym taras. Z tej wysokości widok na wstęgę Tamizy poprzecinaną mostami i ciągnące się wzdłuż jej brzegów budynki oszałamia. Jak na dłoni widać zamek Tower i Tower Bridge. Na wprost wystrzela w górę iglica The Shard. A dalej tylko morze domów. Londyn zdaje się nie mieć końca.

Wnętrze Sky Garden jest ciekawie, przestrzennie zaaranżowane. Żeby przejść na stronę północną trzeba wspiąć się po schodach dwie kondygnacje wyżej, podziwiając po drodze widok na zachód lub wschód (w zależności od własnego wyboru). Środek przestrzeni zajmują zielone nasadzenia, skrywające położoną centralnie restaurację i bar. Po stronie północnej znajduje się City, a na pierwszym planie trzy jego wieżowce 20 St Mary Axe, 122 Leadenhall i nieco już archaicznie wyglądający w tym towarzystwie NatWest Tower (obecnie oficjalna nazwa to Tower 42).

Niebo było zaciągnięte, ale mieliśmy szczęście, że chmury w pewnym momencie rozstąpiły się i mogliśmy zobaczyć zachodzące nad Londynem słońce. Robiło się coraz ciemniej i w dole zaczęły zapalać się światła. Także w Sky Garden rozbłysła wieczorna iluminacja. Niestety nasz czas już się kończył. Ostatnie spojrzenie na zjawiskowo wyglądający o tej porze The Shard i trzeba już było zjeżdżać na dół.

***

Do naszego mieszkania w Bethnal Green dotarliśmy autobusem linii 8. Tym razem nie było problemu z pokonaniem kilku przystanków. A tego samego dnia rano jechaliśmy w przeciwnym kierunku (chcieliśmy zobaczyć miasto z górnego pokładu autobusu) i utknęliśmy w korkach w City. Posuwaliśmy się tak wolno, że zdecydowałem o zmianie środka transportu na metro. Inaczej moglibyśmy nie zdążyć na zmianę warty pod pałacem Buckingham.

Ulice w centralnych dzielnicach są bardzo zatłoczone. Sznury pojazdów suną w jedną i drugą stronę. Nigdzie jednak nie widać samochodów zaparkowanych. Czemu więc taki ruch, skoro nie można się zatrzymywać na postój? A swoją drogą o ileż piękniej wyglądałby Kraków, gdyby tak jak w Londynie ze śródmiejskich ulic zniknęły zaparkowane auta.

Czytaj dalej

Copyright © 2014