Tower

Tower to wbrew swojej nazwie nie pojedyncza wieża, ale cały kompleks budynków i budowli obronnych. Format założenia, pomimo pewnych późniejszych modyfikacji, ustalił się już w wieku XIII. Możemy więc oglądać w Londynie zamek par excellence średniowieczny ze stojącym pośrodku donżonem (White Tower), którego początek budowy miał miejsce za panowania Wilhelma Zdobywcy (przyjmuje się rok 1078). Do XVI wieku Tower stanowił główną królewską rezydencję, od czasów Henryka VIII był bardziej zbrojownią, skarbcem, więzieniem dla wysoko urodzonych poddanych (i miejscem kaźni kilku z nich). Dzisiaj jest wielką turystyczną atrakcją, malowniczym zabytkiem stojącym tuż nad Tamizą.

Przez tyle lat swojego istnienia Tower obrosło wielu legendami. Jedną z nich jest historia zabójstwa królewiczów Edwarda i Ryszarda, synów zmarłego Edwarda IV. Po jego śmierci w 1483 roku korona winna przypaść w udziale starszemu z braci, ale ponieważ miał on dopiero dwanaście lat, realną władzę przejął ich wuj Ryszard, książę Gloucester, który ostatecznie sam wstąpił na tron jako Ryszard III. Chłopcy mieszkali w tym czasie w Tower, a co dalej się z nimi stało, nie wiadomo. Krążyły różne wersje wydarzeń, a za najbardziej prawdopodobną uchodzi ta utrwalona w dramacie Williama Szekspira, że to wuj nakazał zgładzenie bratanków. Przeciwnicy tej wersji twierdzą, że to tylko czarna propaganda Tudorów, którzy doszli do władzy po pokonaniu Ryszarda III w 1485 roku i sami mogą być winni zbrodni. W 1674 roku w trakcie prowadzenia prac ziemnych w pobliżu White Tower natknięto się na drewnianą skrzynię, w której znaleziono szczątki dwóch niedużych osób. Powszechnie uznano, że należą one do zaginionych braci.

Legendy legendami, ale magnesem przyciągającym tłumy turystów do Tower są przede wszystkim eksponowane tu insygnia koronacyjne brytyjskiej monarchii. Z tych pierwotnych, używanych w średniowieczu, ocalała jedynie złota łyżeczka, służąca do namaszczenia olejem świętym wstępującego na tron władcy. Wszystkie inne cenne przedmioty zniszczono i przetopiono w 1649 roku, gdy w następstwie wojny domowej w Anglii ścięto króla Karola I. Po restauracji monarchii w 1660 roku stworzono nowe insygnia. Można je zobaczyć w Jewel House, odrębnym budynku wybudowanym na miejscu dawnych koszar. Wystawa zaczyna się projekcją filmu przedstawiającego koronację Elżbiety II w 1953 roku. Za chwilę te same przedmioty – koronę św. Edwarda, miecz, laskę, jabłko, togę – można zobaczyć w naturze. Królewskich precjozów jest tu znacznie więcej, samych koron kilka – imperialna, używana w trakcie ważnych uroczystości państwowych, korony królewskich żon, w tym ta wzbudzająca największe zainteresowanie, zrobiona dla matki Elżbiety II, a żony Jerzego VI, udekorowana miedzy innymi słynnym stupięciokaratowym diamentem Koh-i-Nor, mitra księcia Walii. Nie mniej ciekawa jest sekcja prezentująca wymyślne skrzynki, dopasowane kształtem do tych cennych przedmiotów, którym ochronie w trakcie transportu mają służyć. Nie były one w użyciu od dawna, ale zegar biologii tyka nieubłaganie. Jej wysokość Elżbieta II skończyła w tym roku 90 lat. Może za rok, może za pięć, pewnego dnia trzeba będzie otworzyć przeszklone gabloty. Oby było to jak najpóźniej! God Save the Queen!

***

W cenniku Tower of London podane jest, że wstęp kosztuje 25 £. Pewnie część osób nie zwraca uwagi na dopisek, że bilet kosztuje tak naprawdę 22,50 £, a 2,50 £ to darowizna na rzecz fundacji Historic Royal Palaces. W kasie podają tę wyższą cenę, mówiąc tylko krótko, że w opłacie zawarta jest darowizna. Is this okey for you? Większość potwierdza, bo niezręcznie w tym momencie zaprzeczyć. A dla mnie to nie jest okey, uważam wręcz, że jest to nieuczciwe. Cena jest wystarczająco wysoka, a ilość zwiedzających tak duża, że królewska fundacja ma na pewno wystarczające środki na pokrycie kosztów bieżących i niezbędne naprawy. Dlatego też od razu powiedziałem, że proszę o bilety bez darowizny. Może trochę głupio się poczułem, ale to tylko wzmogło moją niechęć do tej fundacji, że stawia mnie w takiej sytuacji.

Czytaj dalej

Copyright © 2014