Raport znad Bałtyku

28 czerwca – 13 lipca 2014

Ostatni raz spędzaliśmy wakacje nad Bałtykiem szesnaście lat temu, gdy Dorota miała ledwie półtora roku, a Kamili nie było nawet w planach. Byliśmy w Jastarni. To była druga połowa sierpnia. W ciągu całego pobytu nie było ani jednego dnia, który można by określić jako ładny. Wiał zimny wiatr, niemal codziennie padał deszcz. Przebłyski słońca były prawdziwym rarytasem. Pogoda wymęczyła nas psychicznie tak bardzo, że zdecydowaliśmy się wracać wcześniej o dwa dni. Z mocnym postanowieniem: nad Bałtyk nigdy więcej.

Czas leczy rany, ale w naszym przypadku trwało to długo. Zwyciężyła w końcu ciekawość, jak po tylu latach, w czasie których tak wiele w Polsce się zmieniło, wyglądają nadmorskie letniska. Nie bez znaczenia był też aspekt finansowy – po wydrenowaniu budżetu przez argentyńską wyprawę trzeba było postawić na skromniejsze krajowe wakacje (zamiast jechać jak co roku do hotelu nad Morze Śródziemne).

Skoro nad Bałtykiem nie było nas tak dawno, postanowiliśmy dwa tygodnie urlopu wykorzystać maksymalnie, spędzając pierwszy tydzień na zachodnim wybrzeżu w Międzyzdrojach, drugi w Dębinie w środkowej części wybrzeża, kończąc podróż weekendowym wypadem do Gdańska. Wyjechaliśmy z domu w sobotę 28 czerwca o godzinie 9 rano, wróciliśmy w niedzielę 13 lipca o 10 wieczorem.

Czytaj dalej

Copyright © 2014