Drogi do wolności

Z Sopotu pojechaliśmy pod Stocznię Gdańską (właściwie dawną Stocznię Gdańską, bo tereny i majątek wcześniej istniejącego zakładu zostały w ostatnich kilkunastu latach rozparcelowane). Krajobraz bardzo się tu zmienił. Poznikały sylwetki stoczniowych dźwigów. Tam, gdzie niegdyś tętniło fabryczne życie, rozciągały się puste pola. Przy pomniku poległych stoczniowców stały szpetne prowizoryczne parkany, odgradzające budowę siedziby Europejskiego Centrum Solidarności (budynek bliski ukończenia, ciekawa forma, ale czy pasująca do tego miejsca, mam wątpliwości). Zachowano jeden z symboli Sierpnia 1980, bramę stoczniową nr 2. Jest otwarta, można przez nią swobodnie przejść. Dosłownie dwieście metrów dalej znajduje się ceglany budynek, a w niej historyczna sala BHP, ta sama, w której prowadzono negocjacje między władzami a strajkującymi i podpisano końcowe porozumienie 31 sierpnia 1980 roku. Obecnie jest tu ekspozycja promująca bieżące działania NSZZ Solidarność.

Wystawa opowiadająca o historii ruchu Solidarność „Drogi do wolności” znajduje się w innym (nieodległym) miejscu, przy Wałach Piastowskich 24. Mieści się w podziemiach budynku, do których wchodzi się prosto z ulicy obok stojącego tu transportera opancerzonego Skot z wymalowanym napisem „Milicja”. Wchodzących wita okrzyk: „Stój! Milicja! Dowód osobisty!”. Przekraczamy granicę państwa totalitarnego, gdzie w sklepach na półkach stoi tylko ocet, w toaletach zamiast papieru toaletowego używa się skrawków gazet, telefony są na podsłuchu, a za głoszenie poglądów sprzecznych z obowiązującą ideologią można trafić do więzienia. Następna sekcja ekspozycji przedstawia robotniczy bunt. Można tu zobaczyć między innymi tablicę z wypisanymi postulatami strajkujących, figurę Lenina stojącą oryginalnie w sali BHP, odpustowy długopis z wizerunkiem papieża Jana Pawła II, którym Lech Wałęsa podpisał się pod tekstem porozumień. Potem można obejrzeć zdjęcia i filmy dokumentujące stan wojenny. I tak historia biegnie aż do Okrągłego Stołu i częściowo wolnych wyborów 4 czerwca 1989 roku, symbolicznego końca epoki komunizmu.

Sądziłem, że w sobotnie deszczowe popołudnie będzie tu pusto, tymczasem na wystawie było sporo zwiedzających, przede wszystkim obcokrajowców. Jedni wychodzili, kolejni przychodzili. Widać opowieść o pokojowej drodze Polaków do wolności ma ciągle walor atrakcyjności. Dla mnie już nie. Kiedyś to były sprawy, którymi żyłem. Teraz wolę inne historie.

Czytaj dalej

Copyright © 2014