Sopot

Rano w sobotę deszcz padał nadal. Po dziewiątej wyjechaliśmy w kierunku Trójmiasta. Do przejechania mieliśmy 140 kilometrów, niby nie dużo, ale zważywszy na niedorozwiniętą infrastrukturę drogową, sezon wyjazdów urlopowych i niekorzystną aurę, droga do Sopotu zajęła nam trzy godziny zamiast teoretycznych dwóch. Ale też i specjalnie nam się nie spieszyło. Liczyliśmy na to, że w trakcie podróży pogoda poprawi się choć trochę. To był jednak jeden z takich dni, kiedy natura daje upust swoim żalom, roniąc łzy bez końca. Padało, padało i padało.

Główny punkt programu zrealizowaliśmy, odbywając spacer najpiękniejszym molo w Polsce. Mimo parasoli przemokliśmy – deszcz zacinał ostro. Trzeba było wracać do samochodu.

Sopot to miasto-kurort z własnym charakterem. To można było odczuć nawet w czasie tak krótkiej wizyty w zgoła niekorzystnych warunkach. Pech, że nie dane nam było przyjechać w trakcie słonecznej pogody.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014