„Tyrol’s Ski Dimension”

Fiss, 22/03/2010

Siedem kilometrów ostrymi zakosami w górę i jesteśmy już 500 metrów powyżej doliny Górnego Innu (Oberinntal). Tu na wysokości 1400 metrów nad poziomem morza teren robi się bardziej płaski, aby za chwilę ponownie zacząć swoją wspinaczkę, sięgając 2600.metrowych turni. Na tym niewielkim płaskowyżu rozsiadły się kiedyś alpejskie wsie, a dziś narciarskie kurorty: Serfaus, Fiss i Ladis. Warunki do uprawiania narciarstwa są tu faktycznie znakomite – teren jest relatywnie wysoko położony, co sprzyja utrzymywaniu się odpowiedniej pokrywy śnieżnej przez cały sezon, a z kolei południowo-wschodnia ekspozycja zapewnia dużą dawkę promieni słonecznych.

To słońce nam się strasznie marzyło, bo chyba nie ma piękniejszej kombinacji niż wysokie góry, lekki mróz, świeży śnieg i marcowe słońce. Jednakże pogoda spłatała nam niezłego figla – nawet na wysokości 2000 metrów temperatura jest kilka kresek powyżej zera, a nasze upragnione słoneczko, opierając się o zbocza, robi ze śniegu wodnistą papkę.

O 9.30 wyjeżdżamy wagonikiem Waldbanh do góry. Pierwszy zjazd 2,5.kilometrową trasą z powrotem do samego Fiss. Początek jest jeszcze niezły, ale dalej jedziemy już w śnieżnej brei. Żeby jakoś utrzymać prędkość, trzeba cały czas szusować, robiąc delikatne tylko skręty. Docieramy do dolnej stacji zdegustowani – jeżeli rano są takie trudne warunki do jazdy, to co dopiero będzie w południe.

Jedyny ratunek to porzucić to skąpane w słońcu plateau, wyjechać do końca na samą grań i spróbować tras po przeciwległej stronie, które dzięki północno-zachodniemu nachyleniu powinny zachować bardziej zmrożoną pokrywę śnieżną. To jest właśnie zaleta rozległych ośrodków narciarskich, że gdzieś zawsze można znaleźć odpowiednie dla siebie miejsce do jazdy. A Serfaus-Fiss-Ladis to 190 km tras, 29 kolejek linowych i 10 wyciągów orczykowych.

Gondolka wywozi nas na Schönjoch (2436 m), a tam czeka na nas kilka długich na 2,5-3 kilometry tras. Tak jak sądziłem, śnieg jest tu zmrożony, nośny. Jedynie na samym końcu zjazdu, przy dolnej stacji wyciągu, czuje się skutki wyższej temperatury. Trasy są wymagające, a że dziś pierwszy dzień na nartach, łatwo rozgrzeszyć się z mniejszej intensywności sportowej aktywności. Zamawiamy piwo z pianką w górskiej knajpie.

Na najwyższym tutaj szczycie – Zwölferkopf (2596 m) – zbudowana jest platforma widokowa, podwyższona i wypuszczona na kilkanaście metrów poza linię grani. Dolina Innu wygląda stąd jak z lotu ptaka.

Powrotny zjazd do Fiss to prawdziwa mordęga. Trzeba lawirować między kopami mokrego śniegu. Taka mało płynna jazda jest wyczerpująca. Kiedy po 20 minutach docieram na sam dół, jestem mokruteńki.

Czytaj dalej

Copyright © 2014