Czarny ksiądz i hitlerowskie mundury

Kauns, 27/03/2010

Jutro niedziela. Spędzimy ją w podróży, więc postanawiamy iść dziś wieczorem do kościoła. Nasi gospodarze wysyłają nas do pobliskiego Kauns.

Noc jest ciemna. Wolno wspinamy się drogą ponad Prutz. Po drugiej stronie doliny niczym robaczki świętojańskie żarzą się światła Ladis i Fiss. W kościele jest tylko parę osób. Rozbrzmiewa dźwięk dzwonka. Z zakrystii wychodzi ksiądz w asyście ministrantów. Jest czarny. Zaskoczenie totalne. To pierwszy murzyn, jakiego widzę w tych stronach i to od razu w miejscu, które stanowi ostoję tradycji. Widać tutejsze społeczeństwo nie jest tak konserwatywne.

Dwójka ministrantów stoi po przeciwnych stronach stołu liturgicznego. Ten z prawej to dziewczynka. Z lewej jest grubasek o twarzy zepsutego aniołka. Znudzony kołysze się do przodu i do tyłu, a od czasu bezceremonialnie ziewa. Czekam na moment, kiedy ksiądz wyciągnie spod habitu linijkę i przyłoży mu po łapach.

Na bocznej ścianie nawy kościoła umieszczona jest gablota ze zdjęciami mężczyzn w mundurach Wermachtu. Polegli na frontach II wojny światowej. U nas też czci się w kościołach bohaterskich żołnierzy, ale w bardziej monumentalnej, bezosobowej formie. A tu prezentowane są zdjęcia konkretnych ludzi, którzy, można odnieść takie wrażenie, dopiero co wyszli z zakładu fotograficznego. A hitlerowskie mundury? Sześćdziesiąt pięć lat po zakończeniu wojny nie budzą już grozy, lecz niesmak.

Czytaj dalej

Copyright © 2014