Wieczna zmarzlina (Kaunertaler Gletscher)

Kaunertal, 25/03/2010

Zaraz po ósmej idę do punktu informacji turystycznej, żeby potwierdzić, że droga na lodowiec Kaunertal (Kaunertaler Gletscher) jest otwarta. Wcześniej nasz gospodarz ostrzegał, że z powodu wysokich temperatur i zagrożenia lawinowego przejazd jest okresowo zamykany. Dziś wszystko w porządku. Możemy jechać!

Kilometr za Prutz szosa zaczyna biec przesmykiem między dwoma wysokimi zboczami. Tu zaczyna się dolina Kauner. Po 12 kilometrach mijamy Feichten i rogatkę, gdzie pobierana jest opłata za dalszy przejazd. My jako posiadacze karnetu narciarskiego jesteśmy z niej zwolnieni. Po kolejnych kilkunastu kilometrach droga zaczyna wspinać się serpentynami i wyjeżdżamy na gigantyczną zaporę ułożoną ze skalnych bloków. Teraz rozpoczyna się 6.kilometrowa, najbardziej emocjonująca część naszej podróży. Droga biegnie tu po wąskiej półce skalnej. Właściwie to są dwie drogi po obu stronach zbiornika. Tyle że ta po lewej stronie jest zamknięta. Widać jak w paru miejscach długie języki lawin wyciągnęły się ponad jezdnią, sięgając aż do lustra wody. Ruszamy więc prawą stroną.

Przejazd jest szeroki na jeden samochód. Od strony kierowcy kilkunastometrowe urwisko, od strony pasażera ostro pnące się w górę zbocza. Z niepokojem patrzymy na zalegający wyżej śnieg. Gdyby tak zsunął się teraz… Najchętniej mocniej nacisnąłbym na gaz, żeby jak najszybciej znaleźć się po drugiej stronie, ale jechać trzeba wolno, bo nigdy nie wiadomo, czy zza zakrętu nie wyłoni się samochód zdążający w przeciwną stronę. Na szczęście o tej porze nikt z lodowca nie wraca, a zresztą w górę też jadą pojedyncze tylko auta.

Niecka zbiornika retencyjnego zamknięta jest zalesionym zboczem. Droga znowu zaczyna wić się serpentynami wyżej i wyżej, docierając na wysokość 2750 metrów nad poziomem morza. My nie wyjeżdżamy tak wysoko. Zatrzymujemy się na dolnym parkingu i tu przesiadamy się na kolejkę krzesełkową.

W kotle lodowca panuje prawdziwa zima. Jest mroźno i wietrznie. Tuż nad nami przetaczają się kłębiaste chmury. Trasy są świetnie przygotowane, o tej porze jeszcze dziewicze. Cieszy nas zjazd po twardym śniegu, któremu gąsienice ratraków nadały sztruksową fakturę.

Kolejką gondolową można wjechać na wysokość 3100 metrów, tuż pod Karlesspitze. Z punktu widokowego rozciąga się wspaniała panorama masywu Samnaun, ale nie dziś. O wierzchołki gór zaczepiła się czapa chmur i nie widać dalej niż na kilkanaście metrów.

Jeździmy głównie trasą wiodącą z kotła do dolnego parkingu, która wesoło meandruje wśród malowniczych skałek.

Czytaj dalej

Copyright © 2014