Pillnitz

Leżące w górę rzeki Pillnitz stanowi dziś dzielnicę Drezna. Tu nad Łabą Wettynowie zbudowali swoją letnią rezydencję. Za czasów Augusta II powstały niemal bliźniacze pałace – jeden nad wodą, drugi, ustawiony prostopadle, powyżej. Ich eklektyczna architektura inspirowana sztuką chińską sprawia, że wyglądają bajkowo. Później, bo w latach dwudziestych XIX wieku, wzniesiono nowy neoklasycystyczny pałac, od strony wschodniej spinający wcześniejsze budynki, harmonijnie wpisujący się w całość założenia.

Do środka nie wchodziliśmy, do Pillnitz przyjechaliśmy dla pałacowych ogrodów, które rozciągają się na powierzchni 28 hektarów. Od strony parkingu idzie się kilkaset metrów wzdłuż Łaby. Droga prowadzi wśród równo rosnących dostojnych kasztanów. Niestety wszystkie dotknięte były plagą szrotówki. Część rdzawych liści trzymała się nadal gałęzi, cześć już opadła i została zgrabiona w wielkie kopy. Na dodatek trawniki były wyschnięte na pieprz, szare, nie zielone. Wszystko to nie sprawiało najlepszego wrażenia. Część centralna parku, obramowana pałacowymi budynkami, do której można się dostać po wykupieniu biletu, przedstawiała się na szczęście lepiej. Jest tu sadzawka z fontanną, rabaty z kolorowymi kwiatami, egzotyczne rośliny wyciągnięte na sezon letni z cieplarni. Można przysiąść na ławce i poczuć się jak w ekskluzywnym uzdrowisku. Za pałacem w przeciwnym do rzeki kierunku rozpościera się park w stylu angielskim, z wijącymi się alejkami i gęstszą roślinnością. Najcenniejszym okazem pośród zgromadzonej tu flory jest kamelia, egzotyczne drzewo z Dalekiego Wschodu, mające ponad dwieście lat. Wiosną zdobi ją 35 tysięcy ciemnoczerwonych kwiatów. Teraz bez nich wyglądała dość zwyczajnie.

Pillnitz to ładne miejsce, pewnie nawet ładniejsze wiosenną porą, ale jak wspomnę rozmach parku w dobrach książąt Lichtenstein, rozciągającego się pomiędzy Valticami a Lednicami na Morawach, to ten tutaj aż takiego wrażenia nie robi.

Czytaj dalej

Copyright © 2014