Z Davidem Bowie w Berlinie

Dokładnie w dniu 66 urodzin Davida Bowie, 8 stycznia 2013 roku, ukazał się singiel zapowiadający jego pierwszą od dziesięciu lat płytę „The Next Day”. Było to duże zaskoczenie dla całego muzycznego świata, gdyż wydawało się, że ta ikona nie tylko rocka, ale i współczesnej kultury, wycofała się już całkowicie z publicznego życia. Bowie nie tylko nic już nie nagrywał; po 2006 roku przestał też koncertować, odmawiając ponoć nawet organizatorom londyńskiej olimpiady w 2012 roku.

Piosenka, która znalazła się na singlu, nosi tytuł „Where are we now?”. Bowie wraca w niej do Berlina Zachodniego drugiej połowy lat siedemdziesiątych. Artysta przyjechał do tego miasta w 1976 roku jako wielka gwiazda, ale na skutek problemów osobistych, nadużywania alkoholu, uzależnienia od narkotyków jego życie znalazło się na krawędzi. Tu odnalazł spokój. Paul Trynka, biograf Bowiego, cytuje jego opinię: „To jest miasto, w którym łatwo się zgubić, ale i odnaleźć samego siebie” (Independent, 5/3/2011). Atmosfera Berlina Zachodniego, tej enklawy wolnego świata na terytorium rządzonym przez komunistyczny reżim, skrawka lądu otoczonego murem, z ciągle widocznymi śladami wojny, z wyczuwalnym nastrojem niepewności, ale też i z bogatym życiem artystycznym, miała inspirujące działanie. Bowie nagrał tu trzy albumy, uznawane za jedne z najlepszych w jego dorobku.

Równolegle z singlem w sieci pojawił się wideoklip, w którym w tle śpiewającego Davida Bowie pojawiają się czarno-białe obrazy Berlina, a recenzenci i komentatorzy zabrali się nie tylko za ocenianie samej piosenki, ale i za identyfikowanie poszczególnych miejsc dla osadzenia jej w kontekście aktywności artysty przed 35 laty. Zadanie nie jest całkiem proste, gdyż tekst i obraz nie zawsze idą w parze. I tak na przykład w 50 sekundzie wideoklipu na ekranie pojawia się widok ulicy z pasem witryn sklepowych, a Bowie śpiewa: „Sitting in the Dschungel on Nürnberger strasse…”. Dschungel to nazwa nieistniejącej już dyskoteki, w której Bowie był częstym gościem, ale to nie to miejsce prezentuje film, lecz dolną część fasady kamienicy przy Hauptstrasse 155, w której mieszkał. Ta kamienica pojawia się jeszcze raz w dłuższej sekwencji (2 minuta 20 sekunda). Kamera prześlizguje się po całej fasadzie budynku, a potem wędruje po, możemy się domyślać, jej klatce schodowej.

Do Berlina mieliśmy przyjechać na pięć dni. To, że wynająłem na ten czas mały apartament w oficynie kamienicy przy Hauptstrasse 158, było przypadkowe. Nie zaliczałem się do fanów Davida Bowie i nie wiedziałem, że mieszkał kiedyś tuż obok, że miejsce to było dla niego ważne, skoro jego obraz służy za ilustrację utworu pomyślanego jako wielki comeback. Na ślad tej historii wpadłem dopiero tuż po tym, jak właściciel apartamentu przesłał mi wiadomość, że klucze czekać będą na mnie w barze Neues Ufer w sąsiedniej kamienicy przy Hauptstrasse 157. Lubię wiedzieć coś o miejscach, w których mam się po raz pierwszy znaleźć. Wpisałem do wyszukiwarki „Neues Ufer” i zaraz wyskoczyła informacja, że to klub, gdzie bywalcami są głównie geje, a Bowie wpadał tu często, gdyż lokal znajdował się najbliżej jego domu.

W Berlinie miałem być po raz pierwszy, ale w pewnym sensie miała to być podróż sentymentalna. Podobnie jak David Bowie w „Where are we now?” chciałem zmierzyć się z czarno-białymi obrazami sprzed lat, muru przecinającego miasto, monumentalnego gmachu lotniska Tempelhof, niegdyś symbolu ucieczki do lepszego świata, potoku ludzi płynących Bösebrücke po otwarciu granic DDR. Jak Berlin wygląda teraz?

Czytaj dalej

Copyright © 2014