Intermedium

29/04/2013

Dawne lotnisko sił powietrznych DDR w Krausnick, gigantyczna hala wybudowana na potrzeby produkcji sterowców, zmieniona w tropikalną wyspę, resort czynny 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. Zaledwie 70 kilometrów od Berlina. Doprawdy trudno było pominąć to miejsce w planie wizyty w stolicy Niemiec (szczególnie z uwagi na dzieci).

Przed przyjazdem przeczytałem wiele opinii o Tropical Island. Większość była skrajnie przeciwstawnych – albo ludzie byli zachwyceni, gotowi spędzać tu całe dnie, albo deklarowali, że więcej ich noga tu nie postanie. Moim zdaniem warto przyjechać raz, kolejny już niekoniecznie. Przede wszystkim jest tam strasznie drogo – wstęp dla naszej czteroosobowej rodziny kosztował 125 euro, a za korzystanie ze zjeżdżalni wodnych żądają jeszcze dopłaty 5 euro od osoby. Gdybyśmy zostali dłużej i chcieli zobaczyć wieczorny program rozrywkowy, znowu trzeba by dopłacić 15 euro za osobę. Jako dzień wizyty wybraliśmy celowo poniedziałek i przyjechaliśmy wczesnym przedpołudniem – problemu ze znalezieniem wolnych leżaków nie było żadnego, ale po południu zrobiło się już gęściej i ludzie zmuszeni byli do rozkładania się na ręcznikach na zimnym piasku. W weekendy gości jest dużo więcej; wtedy w ogóle nie chciałbym tam być. Koncentrujący się wokół dwóch basenów tłumek łatwo można by rozładować, gdyby obszar plaży był większy. Z jakiegoś powodu, za pewne z troski o dochody, priorytet dano restauracjom, barom i sklepikom. Zajmują one nieproporcjonalnie duży teren; część otwiera się chyba tylko w okresie weekendowego szczytu. Spory, a mało wykorzystany, jest też obszar obsadzony egzotyczną roślinnością. Niestety widać, że szczególnie palmom tamtejsze warunki nie służą, gdyż wiele z nich ma obeschnięte liście. Przy całych tych negatywnych spostrzeżeniach prawdą jest jednak, że można w Tropical Island spędzić parę sympatycznych godzin, mocząc się w sadzawkach z przyjemnie ciepłą wodą.

Czytaj dalej

Copyright © 2014