Jesteśmy w Oslo

29/04/2017

Nasz Boeing z wolna obniża swój lot. Jakie to wspaniałe uczucie, że przy podchodzeniu do lądowania nie musimy przebijać się przez warstwę chmur. Niebo jest czyste, jedynie tu i ówdzie towarzyszą nam cumulusy. W dole widoczne są jęzory jezior polodowcowych, rozcinających całe połacie terenów położonych na pograniczu Szwecji i Norwegii. Ziemia staje się coraz bliższa. Przelatujemy nad pojedynczymi farmami. Pola są ledwie zazielenione. Nawet lasy, które przeważają w krajobrazie, nie zyskały jeszcze wiosennej barwy. W rozpadlinach zalegają resztki śniegu.

Lotnisko Oslo-Gardermoen położone jest w otoczeniu łagodnych lesistych wzgórz. Tak jakbyśmy lądowali gdzieś w Beskidzie Małym lub Wyspowym.

W niecałe pół godziny pociągiem regionalnym docieramy do głównego dworca kolejowego Oslo Sentralstasjon. Po drodze jest tylko jeden przystanek w Lillestrøm. Potem kolej wjeżdża w długi podziemny tunel i bez oglądania przedmieść dociera się do serca miasta.

Nasz adres to Lakkegata 64, trzy przystanki autobusem lub tramwajem. Koleżanka gospodarza wpuszcza nas w jego imieniu do mieszkania i szybko odchodzi. Jesteśmy trochę zaskoczeni, że nie jest to apartament przygotowany stricte pod kątem turystów. Tommi mieszka tu najwyraźniej na co dzień – lodówka jest pełna, szafy zajęte przez jego rzeczy, nawet w zmywarce tkwią jeszcze nie wyciągnięte naczynia. Wystrój w stylu vintage z silnie odciśniętym piętnem właściciela. W ciągu czterech dni będzie to nasza baza.

Kamienica położona jest w Gamle Oslo, czyli Starym Oslo, ale tuż przy granicy z dzielnicą Grünerløkka, dawniej robotniczą, teraz podobno bardzo trendy. Naszą uwagę zwraca raczej fakt, że jest to rejon spokojny, z niewielkim ruchem pieszym i samochodowym. Może dlatego, że to leniwe sobotnie popołudnie?

Na osiemnastą idziemy do kościoła – jutro nie będziemy musieli wplatać mszy świętej w program turystyczny. Katolicki kościół pod wezwaniem świętego Hallvarda, patrona miasta, to przysadzista struktura z betonu i cegły. Gromadzi głównie emigrantów. My wybraliśmy mszę po norwesku, ale godzinę później można by jej wysłuchać po polsku.

Nie dość, że w Oslo jest słonecznie, to jeszcze dzień dłuższy o ponad godzinę. Śmiało możemy podjechać do ścisłego centrum. Dla nas ludzi z wyżyn najbardziej kuszące jest znalezienie się bezpośrednio nad wodami fiordu. Jedziemy więc do Aker Brygge, przystani z pobudowanymi obok nowoczesnymi apartamentowcami. Tu też znajduje się jedna z ikon miasta – Råthus, ratusz z dwoma wieżycami, monumentalna budowla z elewacją z ciemnej cegły, gdzie każdego roku wręczana jest Pokojowa Nagroda Nobla. Choć jest już wpół do ósmej, słońce stoi wysoko ponad horyzontem, a jego złociste światło buduje idylliczny nastrój.

Czytaj dalej

Copyright © 2014