Sentrum

30/04/2017

W niedzielne przedpołudnie pogoda jest jeszcze piękniejsza niż dzień wcześniej. Słońce świeci od rana, a na niebie nie widać nawet najmniejszej chmury. Tam gdzie docierają promienie słoneczne jest ciepło, w cieniu, szczególnie gdy powieje lekka bryza, dość rześko.

Od dworca Oslo Sentralstasjon zaczynamy spacer po centrum miasta. Pierwszy punkt na naszej trasie to katedra należąca do ewangelickiego Kościoła Norwegii, świątynia z końca XVII wieku, wielkości parafialnego kościoła z polskiej prowincji. Akurat zbliża się pora niedzielnego nabożeństwa, do środka możemy więc wejść tylko na krótką chwilę. Uwagę zwracają barwne modernistyczne freski, pokrywające całą połać sklepienia, kontrastujące z surowa bielą ścian.

Tuż obok przebiega główna ulica miasta, Karl Johans gate, łącząca dworzec kolejowy z pałacem królewskim. Jest wyłączona z ruchu zmotoryzowanego, więc w spokoju kontynuować możemy naszą przechadzkę. Ulica lekko opada, po lewej mijamy skromny budynek norweskiego parlamentu (Stortinget) i docieramy do niewielkiego śródmiejskiego parku czy też dużego zielonego skweru z centralnie umiejscowioną fontanną. Choć tutaj to dopiero pierwsze wiosenne dni, woda z dysz energicznie tryska (i w ogóle jest czysto i przyjemnie).

Na przeciwległym wzniesieniu stoi królewska siedziba, ale zanim tam dojdziemy mijamy jeszcze budynek Teatru Narodowego po jednej stronie i Uniwersytetu Oslo po drugiej. Pogoda jest tak rozbrajająca, że kupujemy lody (pierwsze w tym roku) i konsumujemy je, siedząc na murku pod jednym z pomników. Nawiasem mówiąc, pomniki stoją tu niemal na każdym rogu. Pomimo ich dużego nagromadzenia dobrze komponują się z otoczeniem, a upamiętniają raczej twórców kultury niż walecznych wodzów.

Pałac został wzniesiony w I połowie XIX wieku w stylu klasycystycznym. Jest to architektura nijaka, pozbawiona jakiegokolwiek uroku. Zaskakująco prosta fasada nie ma nic wspólnego z królewskim splendorem. Lecz położenie na szczycie łagodnego wzgórza w otoczeniu zadbanego parku rekompensuje w części te niedostatki.

Z dworca przeszliśmy zaledwie półtora kilometra, a spacer zajął nam prawie dwie godziny. Teraz musimy spieszyć się, aby zdążyć na zwiedzanie opery, zaczynające się o trzynastej. Szybkim krokiem idziemy na najbliższy przystanek tramwajowy.

Czytaj dalej

Copyright © 2014