Tętniące emocje

30/04/2017

Późnym popołudniem zbieramy się na dalszą tym razem wyprawę. Do tej pory krążyliśmy w sąsiedztwie Oslo Sentralstasjon, teraz do przejechania mamy całych trzynaście przystanków tramwajem. Mijamy centrum, pałac królewski. Jedziemy przez dzielnicę Frogner. Gołym okiem widać, że kamienice są tu większe, ich fasady bardziej zdobne, a potem w ogóle wjeżdżamy w obszar wolno stojących rezydencji. To ponoć najbardziej ekskluzywny dystrykt Oslo. Na jego obrzeżach w I połowie XX wieku powstał park noszący tę samą nazwę co dzielnica, potocznie jednak miejsce to zwane jest parkiem Vigelanda od nazwiska norweskiego artysty, którego  ponad dwieście rzeźb można tu oglądać.

Gustav Vigeland (1869-1943), najbardziej znany norweski rzeźbiarz w tamtych czasach, mieszkał i pracował w pobliżu. W 1921 roku władze miejskie zaoferowały mu wygodny dom z pracownią. W zamian Vigeland zobowiązał się do przekazania miastu tworzonych przez siebie dzieł. Efektem tego porozumienia jest niezwykła instalacja artystyczna, powstała w parku Frogner. Kompozycja została zbudowana wzdłuż długiej osi, której początek wykreśla most przerzucony nad poprzecznie położonym stawem. W balustradę włączone są postumenty, na których ustawiona jest kolekcja wykonanych w brązie posągów, przedstawiających anonimowe nagie postaci mężczyzn, kobiet i dzieci. Są one zastygłe w trakcie wyrażania skrajnie negatywnych emocji. Szaleństwo, złość, wzburzenie. Dalej jest fontanna z figurami splecionych siłaczy, dźwigających wielką misę, z której przelewa się woda. Kamiennymi tarasami wstępuje się na szczyt wzgórza, gdzie znajduje się najbardziej znana praca artysty, sterczący wysoko na czternaście 14 metrów Monolit, kompozycja złożona ze 121 skłębionych ludzkich ciał, wyrzeźbiona w jednym kawałku granitu.

Do parku przychodzi się, aby wyciszyć emocje, odpocząć psychicznie, odbudować pozytywne myślenie. Jeśli tak, lepiej trzymać się od parku Vigelanda z daleka.

Czytaj dalej

Copyright © 2014