Alhambra. Tu trzeba być

Granada, 20/02/2009

Sewilla, Kordoba czy Granada? Odpowiedź jest trudna i łatwa zarazem. Trudna, bo chciałoby się być w każdym z tych miast. Łatwa, gdyż nie sposób pominąć królewskich pałaców w Alhambrze, do których ciągną tysiące turystów z całego świata. Jedziemy więc do Granady.

Na szczęście o tej porze roku nie ma tu tysięcy turystów, a „jedynie” setki. Do kasy kolejka jest dość krótka. Wstęp do pałacu Nasrydów mamy wyznaczony na trzynastą. Wcześniej możemy zwiedzić pozostałe, znajdujące się tu, obiekty. Plusem mniejszej ilości wycieczek jest też brak podziału godzin otwarcia na sesję ranną i popołudniową. Dzięki temu nasz bilet będzie ważny także po czternastej i po wizycie w pałacu Nasrydów będziemy mogli jeszcze spokojnie przejść do pałacu letniego i ogrodów Generalife.

Alhambra zaskakuje nas rozległością zabudowy. Najbardziej wysunięta w kierunku zachodnim jest cytadela – Alcazaba. Posadowiona na skalistym cyplu, z wysokimi wieżami, stanowiła główny element fortyfikacji. Stąd rozpościera się wspaniały widok na leżącą u jej stóp Granadę. Obok cytadeli powstał pałac – siedziba władców emiratu Granady, ostatniego państwa mauretańskiego na Półwyspie Iberyjskim. Wokół wyrosły obiekty publicznego użytku, domostwa dostojników, meczety. Całość opasły mury obronne z ufortyfikowanymi bramami. Część z tych budynków nie przetrwała do dzisiejszych czasów, ale w ich miejsce powstały nowe, zbudowane przez chrześcijan, z potężnym pałacem cesarza Karola V.

Pałac dynastii Nasrydów, zajmujący stosunkowo niewielką część Alhambry, stanowi tak naprawdę o niepowtarzalności tego miejsca. To stąd pochodzą powszechnie znane ujęcia: dziedziniec Mirtów z podłużną sadzawką i odbijającą się w wodzie fasadą pałacu, dwanaście kamiennych lwów dźwigających alabastrową misę na dziedzińcu otoczonym ażurową kolumnadą. Przechodząc przez sale, korytarze, patia trudno nie zachwycić się finezją i mistrzostwem mauretańskich rzemieślników. Ma się wrażenie, że w tych wnętrzach rozgrywała się jakaś orientalna opowieść, a nie realna historia późnego średniowiecza.

W 1492 roku ostatni z Nasrydów Muhammad XII (zwany przez Hiszpanów Boabdilem), zewsząd otoczony, uległ potędze Królów Katolickich i bez walki oddał kontrolę nad Granadą. Udając się na wygnanie, miał zatrzymać się na wzgórzu górującym nad okolicą, spojrzeć po raz ostatni na Alhambrę i zapłakać. Trudno go nie zrozumieć.

Idziemy jeszcze do Generalife, letniej rezydencji emirów, położonej na przeciwległym zboczu. Tu zabudowa jest bardziej otwarta, a większą część powierzchni zajmują ogrody. Stanowiły schronienie przed dokuczliwymi upałami. Teraz przyroda nie oszałamia, daleka jest od szczytu rozkwitu. I to chyba jedyny minus zwiedzania Alhambry zimą.

 

Czytaj dalej

Copyright © 2014