Tu skręcać w lewo zakazano

Malaga, 17/02/2009

Do centrum Malagi prowadzi prosta jak drut dwupasmowa arteria. W przewodniku czytałem, że samochód najlepiej zaparkować przy domu towarowym El Corte Ingles. Od siebie dodałem, że jest to za pewne parking należący do tej sieci handlowej, a więc w domyśle bezpłatny. Tak więc, omamieni mirażem zaoszczędzenia kilku euro, nie zwracamy teraz uwagi na znaki kierujące nas na miejskie parkingi, szukamy tylko logo El Corte. Wreszcie jest. Budynek stoi po lewej stronie. Tylko jak do niego dojechać, bo co skrzyżowanie to zakaz skrętu w lewo. Wreszcie na jakimś rondzie udaje się ten manewr wykonać. Zawracamy, ale to jeszcze nie koniec problemu, bo teraz znowu trzeba dostać się na tyły budynku, gdzie znajduje się wjazd do podziemnego parkingu. I tu jest zakaz skrętu w lewo, więc jedziemy prosto. Potem znowu brak możliwości nawrócenia, bo albo przecznica jednokierunkowa, albo linia ciągła. Gdy po dłuższej chwili trafiamy wreszcie na parking, nasze szczęście trwa krótko, bo El Corte oferuje bezpłatny postój jedynie klientom posiadającym kartę tej sieci. Nasz trud był daremny!

Miasto jest czyste, zadbane, można by rzec nawet eleganckie. Ale w żadnym wypadku nie jest wyjątkowe. Takich miast jak Malaga jest w Hiszpanii wiele.

Dla Agnieszki główną atrakcją miało być Museo Picasso, otwarte w rodzinnym mieście artysty w 2003 roku, prezentujące zbiór 233 prac, przekazanych z rodzinnych zbiorów przez synową i wnuka malarza. Ja fanem Picassa nie jestem, ale jak się już tutaj jest… Deponujemy nasze plecaczki, przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa i dopiero przy kasie informują nas, że główna część kolekcji została wypożyczona czasowo do innego muzeum, a w jej miejsce prezentowane są prace artystów o nic nie mówiących nam nazwiskach. To ersatz Picassa, którym nie jesteśmy zainteresowani. Pozostaje nam tylko oglądnięcie reprodukcji jego obrazów na kartkach pocztowych sprzedawanych przy wejściu do muzeum.

Chcemy jeszcze podjechać do alcazaby, mauretańskiej twierdzy górującej nad miastem. Po wyjeździe z parkingu mamy nakaz skrętu w prawo. Jedziemy więc ponownie główną dwupasmową arterią miasta, niestety w przeciwnym kierunku niż alcazaba. Trzymamy się zewnętrznego pasa, żeby możliwie najszybciej nawrócić. Pierwsze skrzyżowanie: zakaz skrętu w lewo. Następne: zakaz skrętu w lewo. I wszystkie kolejne tak samo. Dopiero na przedmieściach skręt jest dozwolony, ale odjechaliśmy już tak daleko, że nie mamy teraz ochoty wracać do tego miasta o prawicowych skłonnościach.

Czytaj dalej

Copyright © 2014